Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VII; No 1601

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Wykwintne danie z pytona (i myszy).

W sezonie przyjęć i spotkań towarzyskich warto wysilić się na coś specjalnego. Ostatecznie wódkę można pić zawsze, z pytonem lepiej poczekać na specjalne okazje i specjalnie towarzystwo (przezes banku, prezydent wiodącej partii, itp.)
Bierzemy młodego pytona z którego szykujemy około 2 kg filetów (nawet stosunkowo młody pyton ważyć może kilkadziesiąt kilogramów, resztę więc starannie zamrażamy na następne okazje). Nie będę tu pisał o uboju pytona, ale trzeba bardzo uważać, żeby pyton nas nie uprzedził. 
Filety obtaczamy w mące z solą, pieprzem i imbirem. Osobno topimy 500 g masła w 2 litrach śmietany i dodajemy 2 szklanki Jerez albo szklankę wódki (gościom mówimy, że to Jerez, wobec imbiru i tak nie poznają). Przygotowujemy naczynie żaroodporne (może być brytfanna) i w tej zalewie, na małym ogniu prużymy omawiane filety aż dobrze przejdą. 
W czasie uczty bawimy gości rozmową o różnych przygodach podróżników, którym nie było dane jeść pytona, a wprost przeciwnie. 
Mniej dystyngowane, ale niemniej atrakcyjne i rzadko obecnie podawane są nadziewane myszki. Bierzemy większe okazy, po oczyszczeniu nadziewamy ulubionym nadzieniem, opiekamy (grilujemy) przyciskając jakimś obciążnikiem i podajemy w sosie z czerwonego wina ze szczypiorkiem. Tu bawimy gości rozmową o myszach jako jedynym mięsiwie w oblężonych miastach, twierdzach, no i na statkach oraz o różnych przygodach związanych z myszami (z Popielem włącznie). 
(p. też tu)
Arystokratyczna nazwa tego dania to Entrecôte bourdelaise, a także Entrecôte des tonneliers i tak można pisać zapraszając na przyjęcie. Danie bardzo uatrakcyjnia pikniki na łonie natury. 

[QZE01::016];[QAB03::459]p303,297
No: 1601; w sieci: 23.12.2006
 

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

v.85

  Site Meter