|
Miłośnie rozśpiewane
karaluchy. Świat
pełen jest miłosnych śpiewów. Śpiewają wieloryby,
oczywiście ptaki, żaby, myszy, szczury, człowiek, komary i in.
Obecnie do tego rozśpiewanego towarzystwa doszły
karaluchy.
Syczący karaluch Elliptorhina chopardi
żyjący na Madagaskarze syczy nieprzyjaźnie na wrogów
i napastników, ale kiedy przyjdzie mu na zaloty,
zaczyna śpiewać i pogwizdywać słodko, posługując
się dwoma tonami równocześnie, jak ptaszek. Samce nie
gwiżdżące odpowiednio są ignorowane przez samiczki -
nie ma serenady - nie ma seksu, co oznacza oczywiście
eliminację genotypu w grze o wieczność.
Dźwięki wydawane przez syczącego karalucha są dość
niezwykłe, jak na świat owadów, ponieważ karaluch śpiewając
uwodzicielsko wydmuchuje powietrze przez specjalne otwory w odwłoku
. Inne owady wydają dźwięki - różne cykania, świergoty,
tryle, piski, trzeszczenia - przez pocieranie różnych
części ciała usztywnionych chityną (narządy
strydulacyjne). Normalne syki karalucha, np kiedy je
dotykać, są w zakresie poniżej 5 kHz, pienia miłosne
odznaczaja sie wyższą częstotliwością. W kontaktach
między partnerami prawdopodobnie pewną rolę odgrywa
też przenoszenie fal akustycznych przez podłoże -
'uszy' u badanych karaluchów mieszczą się poniżej
kolan na każdej nodze.
Jakaś moda na miłosne śpiewy opanowała biologów.
Oczekiwać należy wykrycia śpiewów bakteryjnych i
wirusowych..
[QZE00::096];[QEP41::084]
No: 1578;
w sieci: 25.11.2006 |
|