Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VII; No 1572

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Król na drabinie. (1)

Kiedy król Jan Kazimierz (1609 - 1672, miłościwie nam panujący w latach 1648 - 1668) zakochał się na zabój w osiemnastoletniej panience Schönfeld z fraucymeru królowej, powstał problem jak umożliwić intymne spotkania króla z ową frejliną, by zazdrosna królowa o tym się nie dowiedziała. Uradzono, że najdogodniejsze i najmniej podejrzane będą do tego celu pokoje markizy, która zawiadywała fraucymerem. "Trudność polegała jednakże na tym - jak powiada kawaler Rousseau de la Valette -  jak się do nich skrycie dostać, gdyż droga prowadziła wzdłuż pokojów innych panien królowej i koło dwóch strażników stojących stale na korytarzu. Strażnicy stanowili przeszkodę niemal nie do pokonania, pełnili bowiem straż dzień i noc bez przerwy. Zdecydowano się więc na bardzo niebezpieczny a jednocześnie najpewniejszy sposób: — baron (zaufany króla) miał wciągnąć króla do pokoju markizy po drabince przez okno wychodzące na dziedziniec. Nie ma takiego niebezpieczeństwa, na które prawdziwie zakochany mężczyzna nie byłby gotów się narazić, Kazimierz przystał więc na ten ryzykowny pomysł." Panna Schönfeld, dumna Austriaczka, początkowo wzbraniała się, ale wkrótce markiza, w zmowie z baronem, pokonała jej dziewicze opory. "Zgodziła się więc na spotkanie; a kiedy nadeszła umówiona godzina, baron zrzucił drabinkę Kazimierzowi i wprowadził go po niej do pokoju markizy. Znalazłszy się na miejscu, monarcha uczuł, że miłość traktuje królów nie inaczej niż zwykłych ludzi: opuściły go jego wielkość i odwaga. Panna Schönfeld wydała mu się najbardziej na świecie ponętną osobą, a chociaż była i najłagodniejszą istotą, niełatwo przyszło mu ofiarować jej swoje serce. Nie ma bowiem bardziej kłopotliwej rzeczy dla kochanka, niż wyznanie uczuć. Całe jego zachowanie świadczy o miłości, ale kiedy trzeba znaleźć słowa na jej wyrażenie, kontuzja podszyta lękiem paraliżuje wszystkie jego zmysły i nie jest zdolny do miłosnych wyznań, chociaż umiera z chęci odsłonięcia tajników swojej duszy. Z tym wszystkim nieśmiałość króla raczej mu się przysłużyła: gdyby powiedział pannie Schönfeld wszystko, co zamierzał, słowa nie uczyniłyby na niej zapewne równie silnego wrażenia, co milczenie i westchnienia."
(c.d. p. nast. notka)

[QZE00::090];[QAB06::677]p16a,72
No: 1572;w sieci: 18.11.2006

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

v.85

  Site Meter