Seria poetycka;  ISSN 1176-7545; rok VII; No 1552

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

 

.
  Agnieszka Osiecka  

(1936-1997)

Umarł Polak.

Zimę, po pierwsze, mamy ciężką,
możeśmy też zanadto cwani,
coś nam ładnego bardzo przeszło,
jak gdybyśmy odczarowani…
Ale to wróci, wrócić musi,
gdzież chytra minka do Polaka,
możemy trochę sercem głusi,
lecz dusza wciąż nie byle jaka.

Umarł Polak, umarł
i leży na desce,
umarł prostym chamem,
a ożyje wieszczem,

bo w Polaku - taki zwyczaj,
że nie żyje się za życia,
ale potem, hej, po śmierci,
to się Polak mocno wierci,
kipi, rośnie niby twaróg…

gdzie jest drugi taki naród?

Stoi otwarta Puszcza Piska,
sarny na serce w boru mrą,

niby siedzimy na walizkach,
a stare domy nam się śnią.
Każdy z nas - piechur i wędrowiec,
na pamięć kursy walut zna,
a do kierdelu białych owiec
rzewną pamięcią co dzień gna.

Umarł Polak, umarł
i leży jak w kinie
jak po niego przyjdą
to się im wywinie,
Bo w Polaku taka szkoła,
gdy wołają - on nie woła,
kiedy tańczą - on nie tańczy,
i czy z tarczą, czy na tarczy,
kipi, rośnie niby twaróg…
gdzie jest drugi taki naród?

Kiedy się lubi - no to do dna
kiedy się czubi – to do pełna,
do tego jesień jest pogodna,
choć duży wiatr, a słaba wełna.
Trudno pokochać po trzeźwemu,
dlatego mało trzeźwych dzieci
i może właśnie dzięki temu
nam się ta Polska nie rozleci.

Umarł Polak, umarł

i leży na tacy,
głoszą przemówienia
żałobni rodacy,
aż tu nagle - kur zapieje,
Polak wstaje i trzeźwieje,
kipi, rośnie niczym twaróg…
gdzie jest drugi taki naród?  

The Pole’s dead now…

One must admit, our winter’s long,
perhaps , too, we are over-shifty,
but now a something nice – has gone,
as if from us some spell is lifted…
It will come back, it must come back,
does a sly face befit a Pole?
perhaps the heart’s now somewhat slack
but his soul’s not just any soul,

Dead, the Polak’s dead now,
and lies on the board,
died a simple bumpkin,
but will rise a bard,
for the Poles have such a habit
life’s not for you while you live it,
after death, though, hey, when rigid,
then the Pole begins to fidget,
Like cream cheese swells, bubbles, rises…
- what a nation for surprises!

The great Pisz wilderness stands open,
and there of heartache dies the doe,
while on our suitcase we sit moping,
dreaming of homes of long ago.
Each one of us – wanderer and rambler,
current exchange rates knows at once,
but to the flocks of snow-white lambkins
our wistful memory each day runs.

Died, the Pole‘s quite dead now,
lies as at the pictures,
when they come to fetch him,
he escapes their clutches,
for each Pole had such a schooling,
they may call – he won’t be calling,
they may dance – he won’t be hurried,
and with a shield, or on one carried,
like cream cheese swells, bubbles, rises…
it’s the nation for surprises!

When we love – it’s to the bottom
when we fight – it’s to the full,
well, quite fine has been the autumn,
Though winds are strong and weak the wool .
When we are sober, love’s not easy,
that’s why sober kids are rare,
maybe that is the main reason
that our Poland is still there.

Dead, the Pole’s quite dead now,
lies there full of honours
solemn words are spoken
by assembled mourners,
when at once – a cock is crowing
sits up sober and starts growing,
like cream cheese grows, bubbles, rises…
it’s the nation for surprises!

tłumaczył/translated by:  

Marcel Weyland (Sydney)

[QZM01::077]; No 1552
w sieci: 28.10.2006


 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

v.85

  Site Meter