Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VII; No 1475

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco


Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

 

 

Impulsoria, czyli transport ekologicznie poprawny.

Przewidując poważny kryzys energetyczny jakiemu świat będzie musiał sprostać, pewien Włoch, inżynier Mazeranos dokonał przełomowego wynalazku. Gardząc wszelkimi machinami, a wtedy świat był zahipnotyzowany machinami parowymi, wykorzystał tylko szyny kolei parowej wstawiając na tory wymyśloną przez siebie maszynę o napędzie konnym. 
Konie nie ciągnęły wagonów, ale zastępowały lokomotywę będąc same pasażerami. 
Na odpowiedniej platformie zainstalowano taśmę bez końca sprzęgniętą odpowiednimi trybami i transmisjami z kołami pojazdu. W ten sposób konie biegły nie dotykając ziemi, wydaliny nie zanieczyszczały ulic, co wtedy już było udręką. Całość była cichsza, nie taka masywna, no i ekonomiczna. Zdaniem wynalazcy, dwukonne impulsorium, jak Mazeranos nazywał swój wynalazek, ciągnęło trzydzieści wagonów na szynach, nawet lekko pod górkę. Czterokonne impulsorium odpowiadało sprawnością ówczesnej lokomotywie parowej. Zakładając ośmiogodzinny dzień końskiej pracy, bardzo postępowa naówczas idea, pojazd Mazeranosa pokonywał odległość 48 mil angielskich (wtedy 1 mila angielska = 1524 m), czyli przyzwoitą odległość 76 km. Obliczenia ówczesnych ekonomistów udowadniały, że koszt takiego napędu wynosił 8 szylingów dziennie (po dwa szylingi dziennie na konia), podczas gdy lokomotywa na koks kosztowała dwadzieścia razy drożej. 

Czego wynalazca nie przewidział, a rzecz ważna, to to, że teoretycznie impulsorium można by stosować do napędu łodzi i statków, a może nawet zepellinów, bo przecież koniowi twarda droga nie była potrzebna, bo miał swoją. Oczywiście pojazdy o mocy tysięcy koni mechanicznych wydają się być ograniczeniem dla wynalazku, ale kto wie, może manipulacje genetyczne pozwolą na hodowlę maleńkich koników, takich, że kilka tysięcy ich zmieści się po prostu w baniaku jak w dzbanku dżina, bez utraty mocy, oczywiscie. 
Zaprawdę trzeba żałować, że pomysł popadł w zapomnienie.. Chyba trzeba doń wrócić, jak świat arabski tak będzie nam kieszenie wypróżniał...
(notatka jest uzupełnieniem poprzedniej informacji o impulsoriach
).

[QZE00::018];[QAB01::009]p45
w sieci: 12. 8. 2006

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

v.85

  Site Meter