Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VII; No 1471
Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

a

 

 

.

 

 

 

Jedno zdumienie dziennie..

.
 

Antylopa bruzdogrzbieta.

Znamy tysiące przypadków obsługi higienicznej, kiedy to jedne zwierzęta, zwykle mniejsze, oczyszczają z pasożytów zewnętrznych zwierzęta większe, które same nie potrafią usunąć uciążliwych pasożytów z niedostępnych części ciała. I tak małe rybki oczyszczają grube ryby, bez obawy wchodzą do gąb żarłocznym kolosom, wciskają się między skrzela zapraszane uprzejmymi gestami. Rybki koralowe prowadzą salony kosmetyczne, przed którymi ustawiają w grzecznej kolejce groźne żarłoki. Krokodyle obsługiwane są przez ptaki włażące bez obawy do ich straszliwie uzębionych gąb. Najróżniejsze kopytne, antylopy, żyrafy maja swoją stałą ptasią obsługę, czasem wielogatunkową. We wszystkich przypadkach mamy tu do czynienia z typową symbiozą. Obie strony odnoszą korzyści i wszyscy są szczęśliwi. Symbiotyczne ptaki stanowią także doskonały system alarmowy ostrzegając gospodarzy przed drapieżcami, których antylopa może nie zauważyć.
W przypadku antylopy bruzdogrzbietej (Castratragus grandiceros) symbioza idzie znacznie dalej. Antylopa ta obsługiwana jest przez małe ptaki Invigilator commensalis do tego stopnia ściśle współżyjące z tym zwierzęciem, że właściwie wszystko co ptakom potrzeba otrzymują od antylopy. Oprócz obfitego pokarmu wyłapywanego i wydziobywanego z futra i skóry antylopy, maja one na ciele specjalnie przygotowane miejsca gniazdowania.
Wzdłuż grzbietu antylopy przebiega długa wnęka wymoszczona wewnątrz włosiem, w której to wnęce ptaszki składają jaja. Wysiadywanie jaj nie jest kłopotliwe, bo temperaturę gwarantuje kopytnik, bezpieczeństwo też jest zapewnione, jaja i pisklaki są doskonale ukryte. Co więcej, w okresie lęgowym antylopa wydziela w różnych miejscach ciała atrakcyjną dla much wydzielinę, które zbiegają się, składają jaja, a wylęgłe larwy stanowią doskonałe pożywienie dla pisklaków. 

Niestety zwierzaków takich nie ma, i aż dziwne, symbioza między ssakami a ptakami, choć licząca sobie wiele milionów lat, nie doszła do tego poziomu. Owady od milionów lat zaufały ssakom i niektóre z nich cały cykl życiowy przechodzi na powierzchni ssaków (np. wszy). Ale trend ewolucyjny jest oczywisty. Takie zespoły jak duże ssaki obsługiwane przez ptaki, które w zamian otrzymują pożywienie i miejsce na gniazdowanie powstaną. Tak przynajmniej twierdzi Douglas Dixon *) zastanawiający się nad fauną, jaka opanuje kulę ziemską za 50 milionów lat, kiedy po człowieku zostaną tylko radioaktywne szczątki... (patrz też tu). 


The grooveback antelope.

We know thousands of examples of sanitary servicing when certain animals, usually small, clean larger animals of external parasites, which are unable to remove these from inaccessible parts of their bodies. Thus little fish clean big ones, entering without fear the maws of voracious giants, or penetrating their gills invited in with welcoming gestures. The fish of coral reefs conduct cosmetic salons, before which queue up politely some terrifying gluttons. Crocodiles are serviced by birds which enter fearlessly in between their terrifying teeth. Many hoofed animals and antelopes and giraffes enjoy a permanent service from birds, sometimes from several varieties at once. In all such cases we are presented with a typical symbiosis. Both sides benefit and all are happy. Symbiotic birds form also an excellent alarm system, warning the host about predators which the antelope may not have noticed.
In the case of the ‘grooveback’ antelope (Castratragus grandiceros) the symbiosis goes much further. This antelope is serviced by the small bird Invigilator commensalis. This bird’s cohabitation reaches such a degree that it in fact obtains all its necessities of life from the antelope. Besides the generous food supply caught and pecked out of the antelope’s fur and skin, it finds on the antelope’s body a specially prepared nesting place.
Along the antelope’s back there runs a long recess carpeted inside with fur, and in this recess the birds lay their eggs. Brooding presents no problem, for the right temperature is guaranteed by the ungulate. Safety is also assured, as the eggs and the chicks are excellently concealed. Moreover, during the brooding period the antelope exudes from various parts of its body a secretion very attractive to flies, which congregate on it and lay their eggs, the larvae of which provide excellent nutrition for the chicks.

Unfortunately there exist no such animals, and, strange to say, symbiosis between mammals and birds, although now many millions of years old, has not reached such a level. For these millions of years insects have trusted mammals, and for many of them their entire life-cycle takes place on the surface of the mammal (such as lice). But the evolutionary trend is obvious. Such a co-existence as between large mammals serviced by birds which, in turn, obtain from them their food and nesting place, will arise. So at least maintains Douglas Dixon *) who speculates about the fauna which shall be masters of the world after the next 50 million years, when only some radio-active fossils are left of Man…

*) Dougal Dixon; After man, A Zoology of the Future. Granada, London, 1981

[QZE00::014];[QAB03::226]p106-7
w sieci: 5. 8. 2006

 
.

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

v.56

  Site Meter