Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VII; No 1441

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.

Po stu trzydziestu latach pokonali nas Chińczycy.
(w zakresie budownictwa kolejowego)

Trzy lata temu Chińczycy rozpoczęli prace nad koleją, która miała włączyć Tybet do chińskiego systemu kolejowego. Pierwszy pociąg dotarł do Lhassy 3.7.2006, w sto trzydzieści lat po peruwiańskim sukcesie Ernesta Malinowskiego. Do tego czasu peruwiańska linia kolejowa była najwyższą tego rodzaju konstrukcją na świecie. Dopiero po 130 latach rekord został pobity kosztem kilku miliardów dolarów (ok. 4 miliardy $), z zastosowaniem najnowocześniejszej techniki i nieograniczonych zasobów ludzkich. 

Najwyższy punkt tej linii (przełęcz Tangulla) leży na wysokości 5.072 m, zaledwie 284 m wyżej, niż kolej andyjska. Długość linii chińsko-tybetańskiej wynosi 1140 km (od Golmud w prowincji Qinghai do Lhassy w Tybecie, teraz Xizang). Trzeba zaznaczyć, że prawie na całym odcinku trasy szaleństwo geomorfologiczne jest wręcz nie do opisania (p. mapka odcinka Lhassa - Nagqu w pobliżu przełęczy Tangulla). 
W czasie pierwszej podróży wagony były dotleniane, ale pasażerowie musieli przejeżdżać, ze względów zdrowotnych, najwyższe odcinki na leżąco. Lamowie i tybetańscy emigranci bardzo krytycznie odnoszą się do tego posunięcia Chin. Widzą w tym zagrożenie tybetańskiej tożsamości i kultury przez napływ Chińczyków, których nie bardzo kochają. Trzeba jednak przyznać, że Dalaj Lama zauważył, że sama linia nie jest zagrożeniem, problemem jest sposób, w jaki będzie używana. A to się okaże, choć rokowania są ponure, sądząc po dotychczasowej polityce Chin w stosunku do mniejszości narodowych. 

[QZD09::097];[QCP02::006];[QEP38::034]090,091
w sieci: 9. 7. 2006

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


kwiecień 2005

v.65

  Site Meter