Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VII; No 1417

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Do łez wzruszające listy...

Rebekę Lemp mieszczkę z Nördlingen, matkę sześciorga dzieci, wzięto na tortury w wyniku wypowiedzenia jej nazwiska przez torturowane kobiety w procesie o czary (polowanie na czarownice). Ojca akurat nie było, taki oto list napisały one do matki:

„Pozdrawiamy Cię z całego serca, kochana Mateczko! Powiadamiamy Cię, że jesteśmy zdrowe... Spodziewamy się, że Tato wróci dzisiaj, jak Bóg da... Bóg Wszechmocny niech Cię ma swojej opiece i niechaj ześle Ducha Świętego, abyś... do nas zdrowa i cała wróciła... Mateńko kochana, każ sobie kupić piwa i niech Ci upieką chleba i usmażą rybki, i poślij do domu po kurki, bo dwie dla Ciebie zarżnęłam... Jeśli Ci potrzeba pieniędzy, to poślij po nie do domu; są w twojej sakiewce. Miej się dobrze, kochana Matulu. Nie martw się o dom, rychło do nas powrócisz. Życzymy Ci dobrej nocy, niech Ci jej Pan Bóg łaskawy i miłosierny użyczy".

List jest podpisany przez trzy córki i trzech synów; najmłodszy nie umiał jeszcze pisać, więc postawił krzyżyk. (Uwięzieni pozostawali na utrzymaniu rodzin.)

Wrócił mąż. Oto list do męża, jeszcze przed wzięciem na tortury: 

„Skarbie mój najdroższy, nie martw się o mnie. Choćby nawet tysiąc ich złożyło na mnie zeznanie, to przecież jestem niewinna. Gdyby tak miało nie być, to niech zjawią się wszyscy diabli i rozszarpią mnie na 'kawałki... Ojcze, jeżeli jestem winna tego, co mi zarzucają, to niechaj nigdy nie stanę przed obliczem Boga. Jeżeli oskarżenie to ma się ostać, to znaczy, że nie ma Boga w niebie. Nie chowaj więc przede mną swego oblicza. Widzisz przecież moją niewinność. Na litość Boską ratuj mnie z tego nieszczęścia".

Bała się, że mąż się jej wyrzeknie, co było wcale częstym przypadkiem..  Mąż się nie wyrzekał. Rebekę biorą na tortury, coraz ostrzejsze. Zwątpiła w swoje siły. Pisze list pożegnalny prosząc o truciznę:

„Skarbie mój kochany, muszę więc, choć niewinna, rozstać się z Tobą. Niech ta skarga zawsze i po wsze czasy wypominana będzie Bogu. Wymuszają na nas zeznania, tak mnie umęczono... O Ty, mój skarbie najdroższy, jak znękane jest moje serce! O biada, biada moim biednym sierotom! Ojcze, przyślij mi coś, żebym mogła umrzeć, inaczej załamię się na mękach. Jeżeli nie możesz dzisiaj, to uczyń to jutro. Napisz do mnie natychmiast". 
A na odwrocie:
„O skarbie Twojej niewinnej Rebeki! Zabierają mnie Tobie przemocą! Jak może Bóg do tego dopuścić! Jeżeli jestem czarownicą, to niechże Bóg; pozbawi mnie swej łaski. Dlaczego dzieje mi się taka krzywda! Dlaczego Bóg nie chce mnie wysłuchać? Przyślij mi coś, bo inaczej..."

Nie dokończyła. List przechwycono. Trucizna nie została dostarczona. Po długiej serii coraz wymyślniejszych tortur Rebeka została spalona na stosie 9 września 1590 r. 

W Polsce pierwszy proces czarownic miał miejsce w roku 1511 w Chwaliszewie pod Poznaniem, a ostatni w Doruchowie w roku 1775.
wedle: K. Baschwitz, Czarownice, PWN, 1971.

[QZD09::065];[QAB04::962]p128
w sieci: 17.6.2006

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia


styczeń 2006

v.85

  Site Meter