|
Podróż
na księżyc dla każdego.
Jakoś
bez większego echa przeszła wiadomość o rewolucji w
zakresie turystyki. Już wkrótce (2008 ?) podróż na księżyc
będzie dostępna dla każdego. No, może
niezupełnie dla każdego, ale dla każdego kto jest w
stanie zapłacić 100.000.000 dolarów, czyli
praktycznie dla każdego miliardera. Jeśli nie
zaliczamy się do tej grupy, cóż, sorrry, wyłącznie
nasza wina..
Amerykańska firma 'Space Adventures' (Arlington, VA)
poszukuje dwóch chętnych na przejażdżkę rosyjskim
"Soyuzem" pilotowanym przez rosyjskiego
kosmonautę trasą przedstawioną obok. Tymczasem
nie będzie lądowania na księżycu, a największą
atrakcją będzie oglądanie tej strony księżyca, która
jest zawsze dla nas niewidoczna. Ale będzie można także
oglądać Ziemię w pełni, jak stąd widzimy księżyc w
pełni.
Ta sama firma przyjmuje przedpłaty (zaledwie 100.000 USD) za 15
minut przebywania w stanie nieważkości w czasie lotu
suborbitalnego. Da to możliwość odczucia na własnej
milionerskiej skórze, co
czują i jak żyją kosmonauci.
Firma nie obawia się braku klientów żądnych
kosmicznego dreszczyku. Przeprowadzony sondaż wykazał,
że jest wśród nas dobrze odizolowany milion bilionerów.
Mają jachty warte ponad 100 milionów, rezydencje nawet
droższe, to czemu nie mieliby wydać kilka procent
swego majątku za niezwykłe przeżycia i przejścia do
historii astronautycznej turystyki? Za nimi pójdą inni,
biedniejsi. Jak bardzo biedniejsi? Droga dla chmary
zwykłych milionerów daleka, a dla reszty motłochu,
czyli ziemskiej tłuszczy -
astronomicznie daleka, jak do końca galaktyki na
piechotę...
Proszę zwrócić uwagę, że Księżyc
'po tamtej stronie' jest bardziej podziobany. Wypina się
nią w Kosmos, skąd dociera więcej meteorytów.
[QZD09::066];[QEP21::140];QCP05092-11-109;114
w sieci: 10. 6. 2006
|
|