|
Wieczorki
spirytystyczne. (2)
A
oto kilka cytatów z raportu dr. Ochorowicza opisującego
jeden z seansów warszawskich ze słynną Eusapią
Paladino (Palladino). (p.
też poprz. notka)
"...
Po krótkiej pauzie nastąpiło
drugie posiedzenie.
Objawy przychodziły
coraz łatwiej
i zaraz na
początku usłyszeliśmy kilka silnych uderzeń w
stół,
a przy jednem
z nich ręka uderzająca z góry musnęła moją
kamizelkę.
Po chwili krzesło,
na którem siedziałem
przy Eusapii,
trzymając ją ciągle za rękę i kontrolując nogi,
zostało szarpnięte. .....
Natychmiast chwyciłem
nogi medyum z obu stron i obszukałem
starannie. ...
Po
chwili krzesło zostało
wysunięte z podemnie, co mnie
zmusiło
do wstania, i naraz uczułem,
że toż krzesło przełazi mi przez głowę i staje na
stole. Nie potrzebuję dodawać,
że ustnie i dotykiem kontrolowaliśmy ciągle
nierozerwalność łańcucha, pozycyę medyum i własne
wrażenia.
W chwili, gdy wstałem,
[Eusapia] zbliżyła się do mnie, objęła
swemi kolanami
jedną moją nogę, obie swoje ręce
dając mi do kontroli. W tych warunkach, gdym wyraził
pytanie, na czem
teraz mam siedzieć, uczułem uspokajające klepanie po
ramieniu wyżej łokcia i jednocześnie krzesło zeszło
ze stołu,
podsunęło się podemnie, a
niewidzialna
ręka, nacisnąwszy mi zlekka
ramię z góry, skłoniła
do zabrania miejsca.
Eusapia
jęczała: o Dio!
i słaniała
się jak bezwładna. Musiałem ją podtrzymywać. Głowa
jej pochylała się ku mnie, i wtedy jakaś ręka, czy
też dwie ręce (ja czułem jedną wyraźnie) zbliżyły
ku sobie nasze głowy, tak, że się skrońmi
zetknęły, poczem
nastąpiły bardzo silne objawy:
.... stolik
przerzucił się w bok, firanka, a raczej portyera,
od okna została
przeciągnięta nad naszemi głowami,
przyczem
ciągle czułem dotykania jakiejś
ręki do czoła, 2-ma i 4-ma
palcami, do pleców, łokci, kolan, brody, zawsze bardzo
łagodnie i zręcznie; jedno krzesło wyplatane,
stojące zewnątrz koła, zostało postawione na
pianinie pod ścianą, a inne ciężkie, wyściełane,
przeszło
nad naszemi
głowami na stół i, jakby osłabło w drodze,
zatrzymało się; następnie portyera zarzuciła
się na mnie, jakby dla zrobienia cieniu, i krzesło
posunęło się na drugi koniec stołu.
.....
Pozostaje
mi do zaznaczenia jeden jeszcze szczegół z tego
burzliwego posiedzenia.
W chwili, gdy krzesło wgramoliło
się na stół i jakby osłabło, dały się słyszeć w
powietrzu nad głową medjum
prztykania,
czyli właściwie otwierania i zamykania ręki, używane
przez ma-gnetyzerów
do „koncentrowania fluidu",
....
Gdyśmy
zapalili światło, stało ono
jeszcze na stoliku, inne krzesło,
lżejsze, na pianinie, a na papierze i na talerzu
okopconym, przeniesionym z wielkiego
stołu na kredens, były znaki, widocznie zakreślone
palcem... "
(pisownia
oryginalna)
[QZD09::058];[QEP36::116];[QAB05::411]p23-6
w sieci: 3. 6. 2006
|
|