ISSN 1176-7545; rok VII; No 1404

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

 
.
 

Niemcy w Auschwitz-Birkenau.

Doktor Johann Paul Kremer, zeznanie na procesie załogi Auschwitz, Kraków 1947:

2 wrzesień 1942, godz. 3 po poł.
Wyznaczono mnie do wzięcia udziału w akcji gazowania ludzi. Te mordy masowe miały miejsce w małych domkach w lasku poza obozem Birkenau. Domki te w slangu SS-manów nazywano 'bunkers'. Wszyscy lekarze SS na służbie w obozie brali udział w gazowaniu wedle wyznaczonej kolejności. Nazywano to 'Sonderaktion' (akcja specjalna). Moja rola jako lekarza w gazowaniu polegała na byciu w pogotowiu w pobliżu 'bunkrów'. Przywieziono mnie tam samochodem. Siedziałem na przedzie z kierowcą, w tyle samochodu siedział sanitariusz z aparatem tlenowym, by udzielić pomocy SS-manom zajętym gazowaniem, na wypadek gdyby któryś uległ zatruciu trującymi oparami.
Kiedy transport z ludźmi przeznaczonymi do gazowania przybył na rampę kolejową, oficerowie SS wybierali spośród nowoprzybyłych osoby zdolne do pracy, podczas gdy reszta - ludzie starzy, wszystkie dzieci, kobiety z dziećmi w ramionach i inne osoby uznane za niezdolne do pracy załadowywano na ciężarówki i odwożono do komór gazowych. Prowadzono ich do baraków, gdzie byli rozbierani i szli nago do komór gazowych. 
Bardzo często nie było żadnych incydentów, jako że SS-mani trzymali ludzi cicho, zapewniając, że idą do kąpieli i odwszawiania. Po wprowadzeniu wszystkich do komór gazowych zamykano drzwi i SS-man w masce gazowej wrzucał zawartość puszki Cyclonu (sic) przez otwór w ścianie bocznej. Krzyki i wrzaski ofiar słychać było przez otwór i było rzeczą oczywistą, że walczyli o życie. Krzyki te słyszano bardzo krótko.


Papież Benedykt XVI.

28 maj, 2006.
Ostatnim etapem pielgrzymki papieża, na którym skupiły uwagę media zagraniczne, był obóz Auschwitz-Birkenau. Papież przeszedł samotnie przez bramę "Arbeit macht frei" i szedł tak aż pod ścianę straceń, w zupełnej ciszy. Potem przeszedł wzdłuż szpaleru byłych więźniów Auschwitz, rozmawiał z nimi, ściskał im ręce, ktoś wręczył mu zdjęcie. W celi śmierci Maksymiliana Kolbe modlił się przy świecy, zostawionej tam przez Jana Pawła II w 1979 r. W Birkenau, kiedy papież przechodził wzdłuż pomnika, zatrzymując się przy kolejnych tablicach, padał rzęsisty deszcz i wiał porywisty wiatr. Chwilę potem przestało padać i na niebie pojawiła się tęcza, niczym niebiański znak pojednania. Po modlitwach w językach romskim, polskim, hebrajskim, rosyjskim i angielskim, modlitwę po niemiecku, pierwszy i ostatni raz w tym języku podczas tej pielgrzymki, odmówił papież. 
------------------------
"Ja przychodzę tutaj jako syn narodu niemieckiego i dlatego muszę i mogę powtórzyć za moim poprzednikiem: Nie mogłem tutaj nie przybyć – przemawiał papież Ratzinger. Przybyć tu musiałem. Był to i jest obowiązek wobec prawdy, wobec tych, którzy tu cierpieli, obowiązek wobec Boga: jestem tu jako następca Jana Pawła II i jako syn narodu niemieckiego - syn tego narodu, nad którym grupa zbrodniarzy zdobyła władzę przez zwodnicze obietnice wielkości, przywrócenia honoru i znaczenia narodowi, roztaczając perspektywy dobrobytu, ale też stosując terror i zastraszenie, by posłużyć się narodem jako narzędziem swojej żądzy zniszczenia i panowania."


Czyżby jednak świat się poprawiał?

Donosy, PAP
[QZD09::064];[QRE02::221]p231;[QEP36::154]
w sieci: 3. 6. 2006

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia


maj 2006

v.85

  Site Meter