|
Piorunochron
osobisty.
W roku 1769 około 100 ton prochu
eksplodowało w arsenale w Brescii w północnych Włoszech.
Wyleciało w powietrze 190 domów w promieniu 220 metrów.
Przyczyną było uderzenie pioruna. Sprawa stała się głośna.
Władze zwróciły się do Brytyjskiego Towarzystwa Królewskiego
o pomoc. Powołano specjalna komisję, w skład której
wszedł Benjamin Franklin, wtedy reprezentant londyński
kilku
kolonii brytyjskich w Ameryce Północnej.
Franklin, piętnaste dziecko bostońskiego mydlarza, od
wczesnej młodości zajmował się różnymi zjawiskami
przyrodniczymi,
był wynalazcą, drukarzem, publicystą. Zafascynowała
go elektryczność i już w roku 1750 starał się
zainteresować Towarzystwo Królewskie naturą
elektryczności i sposobem ochrony przed piorunami.
Wtedy zlekceważono jego wystąpienie. Atmosfera była
nieprzychylna Amerykanom. Teraz, po wypadku w Brescii,
miał okazję wprowadzić w życie swój wynalazek. Wkrótce
w całej Europie instalowano piorunochrony, szczególnie
na iglicach wież kościelnych z wyśmienitym
skutkiem.
Idea ochrony przed wyładowaniami atmosferycznymi
stała się modna.
W Paryżu lansowano nawet modę piorunochronną.
Eleganci spacerowali z parasolami zakończonymi iglicą i
odpowiednim giętkim drutem odprowadzającym ładunek do
ziemi z pominięciem spacerowicza. Szczególnym wdziękiem
odznaczały się damskie kapelusze z długim, ogoniastym
przewodnikiem stanowiącym uziemienie. Nie
wiadomo, ile osób uratowała ta moda przed porażeniem
elektrycznym, ale na pewno przyczyniła się do
zainteresowania elektrycznością i fizyką atmosfery
szersze pospólstwo.
Moda kierowała się hasłem - elegant zawsze
zabezpieczony..

[QZD09::036];[QAB03::083]p35
w sieci: 13.5.2006
|
|