| |
Największe
zagrożenie ludzkości nastąpi za dwa lata.
NASA (National Astronautics and
Space Administration), stanowiąca coś jakby 'Zarząd' obiektów
kosmicznych, sztucznych i naturalnych, szwędających
się w naszych okolicach kosmosu, prowadzi od szeregu
lat baczną obserwację meteorytów, asteroidów i innych
ciał kosmicznych, stara się wyznaczyć ich trasy oraz
określić prawdopodobieństwo spotkania się z Ziemią.
Jest tego długa lista. Rzecz właśnie w tym, że stara się wyznaczyć, ale więcej,
jak dotąd, nic zrobić nie może. Ludzkość jest
kompletnie bezbronna na wypadek kolizji z jakimś większym
ciałem niebieskim.
A akurat przed tygodniem zidentyfikowano asteroid, któremu
nadano nazwę 2006 HZ51, zmierzający w kierunku Ziemi,
oczywiście ze wcale nie przyjaznymi zamiarami. Asteroid
ma średnicę około 800 metrów i jest jednym z największych
obiektów tego typu na wspomnianej liście. Trajektoria
nie została jeszcze ściśle określona, ale wedle obecnych
danych zderzenie z Ziemią może nastąpić już za dwa lata,
dokładnie 21 czerwca 2008 r. Obecnie nie można jednak
powiedzieć, czy zderzenie rzeczywiście nastąpi. Można
tylko określić prawdopodobieństwo kolizji. Wedle
obecnych danych jest ono małe - jeden na sześć milionów - i
prawdopodobnie jeszcze się zmniejszy po dokładniejszych
obserwacjach prowadzonych w Arecibo (Puerto Rico).
Wydaje się, że prawdopodobieństwo 1:6.000.000 jest
znikome i możemy spać spokojnie. Pewnie to i racja,
tak jak kupując los toto-lotka nie cieszymy się z głównej
wygranej, najwyżej rościmy nadzieje.
A
jednak sprawa jest poważna nie tyle ze względu na małe
prawdopodobieństwo, ile ze względu na fakt, że przy
obecnym poziomie techniki, ludzkość jest absolutnie
bezbronna na wypadek kolizji z asteroidem czy meteorytem
tej wielkości. Dokładny punkt uderzenia byłby
znany na kilka dni, a może zaledwie godzin przed kolizją.
Ludzie zamieszkujący dany teren nie mieliby żadnych
szans uratowania się, a pozostali mieszkańcy planety
mogliby najwyżej kupić nieco żywności, nabrać zapasów
wody, myśleć o schronie w oczekiwaniu olbrzymich fal
tsunami, trzęsień ziemi, zaciemnienia itp., w zależności
od geologicznego charakteru miejsca zderzenia.
Naturalnie uczeni najbogatszych krajów pracują nad
metodą ochrony ludzkości przed tego rodzaju katastrofą.
Oczywiście do roku 2008 niczego nie skontruują, co by
mogło nas ochronić. Liczą na tę minimalną szansę.
Pocieszają się, że do następnego, poważniejszego
zagrożenie mają jeszcze nieco czasu do
dyspozycji, by coś wymyślić. Ale tego czasu nie jest
rzeczywiście tak wiele. Wedle wszelkich danych zbliża się
do Ziemi asteroid Apophis i w roku 2036 będzie na tyle
blisko Ziemi, że szanse zderzenia będą dziesięc tysięcy
razy większe, bo aż 1:600. A to już poważne zagrożenie. Zastanawiam się,
czy bym poszedł na koncert w sali dla 600 osób, gdyby
zapowiedziano, że jednego słuchacza szlak trafi w
czasie koncertu.. Chyba tylko z ciekawości. Groźba ta, to chyba jedyna racja prowadzenia
badań nad bronią jądrową czy laserową. Wygląda
na to, że energia atomowa, ewentualnie broń laserowa,
to jedyne sposoby skłonienia asteroidu do wybrania
innej trasy i zostawienia nas w spokoju. (patrz
też tu)
Przypomnijmy, że kolizja z fragmentem komety w rejonie rzeki Tunguski
spowodowała olbrzymie spustoszenia, i o mało
co zmieniła radykalnie historię świata...
[QZD09::031];[QEP35::117];[QEP33::126]
w sieci: 6.5.2006
|
|