| |
Skrzydełko
bez kurczęcia.
Winston
Churchill (1874 - 1965), w latach trzydziestych ubiegłego
wieku, kiedy odsunięty był od polityki i rządu,
prowadził coś w rodzaju prywatnego instytutu badawczego
zajmując się m.in. techniką lotnictwa i różnymi
sprawami naukowymi związanymi z praktyką. A że miał
głowę otwartą, szybko zrozumiał, jakie perspektywy
dla ludzkości przedstawia nowa jeszcze wtedy dziedzina
biologii - kultura tkanek. Pisał w 'Popular Mechanics'
(1932):
"Za pięćdziesiąt lat odejdziemy od
absurdu hodowania całych kurcząt po to by zjeść
skrzydełko lub pierś kurczęcą. Będziemy hodować te
części osobno w odpowiednim środowisku."
A
Churchil znał się na jedzeniu. Sam był niezłym żarłokiem..
Zapowiedź Churchilla nie zmaterializowała się w latach
osiemdziesiątych, jak to zapowiadał. Osobnych skrzydełek czy pałek nie
hodujemy i dziś jeszcze. Ale ...
Niespodziewanym bodźcem do podjęcia badań na hodowlą
tkankową środków spożywczych, właśnie w latach
osiemdziesiątych, stała się kosmonautyka i zarysowująca
się astronautyka. Kosmonauci, karmieni pastami
wyciskanymi z tub w warunkach bezgrawitacyjnych nabrali
uzasadnionego obrzydzenia do tego rodzaju dań.
Prawdziwa hodowla zwierząt, nawet podczas wypraw
kosmicznych, nastręcza szalone trudności -
zaopatrzenie w pokarm dla zwierząt, gospodarka odpadami,
to trudności wręcz nie do pokonania. I tak zainteresowano się hodowlą
tkankową świeżego
pożywienia w warunkach panujących na statkach
kosmicznych. Udało się wyhodować kęsy mięśni ryb,
które po usmażeniu w oliwie, przyprawieniu cytryną,
czosnkiem, pieprzem, okazały się jadalne, choć raport
na ten temat jest nieco zamglony, bo w USA, a rzecz
sponsorowana była przez NASA, nie wolno jeść niczego, co nie otrzymało atestacji odpowiedniego urzędu.
Ale który uczony by wytrzymał nie skosztować produktu
długotrwałych eksperymentów...
[QZC01::014];[RIO11::011];ART32-025Cp126
w sieci: 29. 4. 2006
|
|