Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VII; No 1366

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 
.

Smak królewskiego serca.

Profesor William Buckland (1784 - 1856), twórca nowoczesnej geologii i paleontologii miał pasję, którą zdumiewał wiktoriański światek, którą też przelał na swego syna, znakomitego zoologa Francisa. Za punkt honoru mieli zjeść, a przynajmniej posmakować wszystkiego, co można było zjeść. Mieli nawet umowę z Londyńskim ZOO, by powiadamiano ich kiedy jakikolwiek zwierz padł. Wtedy pobierali odpowiedni kąsek dla celów kulinarnych przygotowując często niespotykane dania na towarzyskie przyjęcia. Zasmażane myszy, szatkowana głowa morświna, żyrafa, lwy, tygrysy urozmaicały stół, jak tylko nadarzała się okazja. Wedle gospodarza, najbardziej przykry w konsumpcji był pieczony kret, od niego gorsze są tylko zapiekane muchy plujki (Calliphora). 

Kiedyś pewien prałat chwalił się, że kupił we Francji w czasie Rewolucji zasuszone serce Ludwika XVI (co było dosyć prawdopodobne wobec plądrowania wszelkich kościołów i śladów arystokracji). Nosił je w tabakierce i pokazywał gościom Bucklandów. Buckland nie wytrzymał, porwał je z tabakierki i natychmiast skonsumował. Oświadczył, że po raz pierwszy udało mu się poczuć smak królewskiego serca *). Nie było widocznie najgorsze, kret był gorszy.
Nic dziwnego, że z łatwością określał pochodzenie najróżniejszych substancji, które były zjadalne. Kiedyś w czasie wycieczki do Włoch pokazywano mu plamę na posadzce w kościele w miejscu, w którym został zamordowany pewien święty. Twierdzono, że jest to krew świętego, która co noc pojawia się od nowa, mimo codziennego porządkowania kościoła. Buckland postanowił posmakować krwi świętego, której jeszcze nie smakował. Natychmiast pochylił się i posmakował ciemny płyn. Nie, oświadczył, to uryna nietoperzy, której smak znał z poprzednich doświadczeń. 
[*) Wedle innych źródeł miało to być serce Ludwika XIV.]

[QZD09::023];[QNK26::005]
w sieci: 23. 4. 2006

.

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


marzec 2004

v.47

  Site Meter