|
Kot a telewizja.
Niektórzy
sądzą, że kot nie widzi obrazu na ekranie telewizora, ponieważ jego
percepcja ruchu jest zbyt szybka by zcalić obraz. Zamiast tego sądzono,
że widzi po prostu serię kropek przesuwających się w miarę emisji
obrazu.
Tak jednak nie jest. Miłośnicy i miłośnice kotów wiedzą, że ich
koty (przynajmniej niektóre, pewnie te bardziej obyte ze współczesną
technologią) reagują wyraźnie na scenki z kotami lub czymś, co
przypomina im ewentualną ucztę, pogoń, myszy, etc.
Opisano też przypadek, kiedy kotka, zafascynowana filmem o myszach
koniecznie chciała dostać się za telewizor, podejrzewając słusznie,
że tam te myszy siedzą. Dokładnie to samo robiłem w wieku lat
czterech, kiedy po raz pierwszy pokazano mi aparat radiowy. Koniecznie
chciałem zajrzeć do środka, że zobaczyć śpiewaków (tak wedle famy
rodzinnej). Opisano też koty śledzące losy piłki w czasie meczu, a
kiedy piłka wpadła do kosza, poszukiwały jej koło telewizora. Dla
mnie najbardziej wstrząsające było pewne przeżycie z kotem w łazience.
Jakoś wdrapał się na brzeg zlewu i łapką trącał równy strumień
wody. Szokujące było to, że każdym razem jak przełamał strumień, spoglądał
starannie na mokrą łapkę, a potem na mnie, jakby pytająco.
Natychmiast poradziłem właścicielowi, by mu łeb ukręcił. Zapowiadał
się Einstein w kocim wydaniu, a to już wydawało mi się nieco za
wiele dla tego zmordowanego świata. Nie wiem, czy właściciel zrobił,
co mu radziłem.

[QZC07::020];[QNT84::020]
w sieci: 23. 4. 2006
|
|