|
Indiańska
fifka nosowa i fajkowy tomahawk.
Tytoń to używka znana na całym
świecie, wyróżnia się tym od innych narkotyków, że
zażywany bywa na bardzo wiele różnych sposobów.
Chyba to najbardziej urozmaicony pod względem
delektowania się narkotyk świata. Można go
wdychać, niuchać, ssać, lizać, żuć, pić ustami,
pić nosem, wkraplać do oczu, pobierac drugim końcem,
czyli przez lewatywę, a także moczyć nogi w naparze (poprzednia
notka na ten temat tu).
Pierwszych palaczy indiańskich ujrzał biały człowiek
dnia 5 listopada 1492 r. Dwaj członkowie wyprawy
Kolumba Rodrigo de Jeres i Luis de Torres wysłani
zostali na rekonesans wyspy Juana (obecnie Kuba). Wracając
z wyprawy napotkali Indian trzymających w ustach zwinięte,
suche, palące się liście. Wciągali z nich dym i
pufali nim ustami i nosem. Marynarze uznali, że mieszkańcy
tej wyspy chcieli być dzięki temu bardziej groźni i odstraszający.
W ten sposób Europejczycy po raz pierwszy zapoznali się
z tym, co potem zdobyło świat pod nazwą cygarów kubańskich.
Jeszcze
bardziej zdumiewali się Hiszpanie widząc Indian z czymś
w rodzaju widełek wstawionych do obu dziurek w nosie,
poprzez które wdychali dym z palących się wewnątrz liści.
To te widełki stały się źródłosłowem wyrazu
'tabaka'. W taino, wymarłym obecnie języku Indian
karaibskich, Arawaków, 'tabaco' to nazwa tej
rozwidlonej fifki karaibskiej. Opisał to i narysował
pierwszy kronikarz Nowego Świata, Gonzales Fernandez de
Oviedo y Valdes w książce opublikowanej w roku 1535 w
Sewilli p.t. 'Historia natural y general de las Indias'.
Sama roślina nazywana była różnie w różnych językach
szczepowych. W Peru nazywano ją 'saire', 'picielt'
w Meksyku, 'uppowoc' w Wirginii, Brazylii 'petum'
(poznajemy tu naszego 'peta'). I tak słowo z wymarłego
języka Arawaków weszło na stałe do języka
polskiego. Warto zauważyć, że indiańska fifka (czyli
staroświecko 'pipka') nosowa doskonale nadawałaby się
do palenia nosem papierosów z ustnikiem.
Z licznych opowiadań podróżników utrwalonych
potem w romantycznych powieściach wiemy o fajkach
pokoju używanych w szczepowych rytuałach. Były one
najczęściej wielce ozdobne, jako że stanowiły o prestiżu
wodzów. Mniej znane są tomahawki połączone z
fajką. W przerwach pomiędzy rozłupywaniem czaszek
przeciwników można było się raczyć rozkosznym dymem
narkotycznym.

[QZD09::018];[QAB01::429]p54-5;[QZC07::064]
w sieci: 24. 17. 2006
|
|