| |
W młodym małżeństwie powstała
sprzeczka, kto rano ma parzyć kawę.
- To ty powinieneś zaparzać kawę, wstajesz wcześniej
i będzie gotowa raniutko, rzecze żona.
Małżonek na to, że to żona odpowiedzialna jest za
sprawy kuchenne i to jej rola parzenie kawy.
Od słowa do słowa, dyskusja się zaogniała, aż
zdesperowana małżonka sięgnęła po argument nie do
odparcia, mianowicie powołała się na autorytet
Biblii.
'On zaparza' - rzecze Biblia, i pokazała mu czarne na
białym: "HEBREWS" (w moim wydaniu Biblii str
208-217, jest mowa, nie wiadomo dlaczego, o apostole Pawle
i żydach.)
Tak więc sprzeczka została rozwiązana raz na
zawsze.
Ciekawe, czy w Biblii jest tak samo jednoznaczne
orzeczenie na temat kto zarabia, kto rodzi, kto sprząta,
kto gotuje, itp.
Gdyby to było, życie byłoby znacznie prostsze. A tak,
musimy takie dylematy, łącznie ze sprawą małżeństw
homoseksualnych, gdzie nie orzeka się, kto rodzi,
rozwiązywać na własny rachunek.
A swoją drogą ciekaw jestem, czy w homoseksualnej
przysiędze małżeńskiej jest odpowiednik polecenia
'idźcie i rozmnażajcie się..' ...
podrzucił Klimek,
zredagował RA
[QZD08::079];[QEP31::194]
w sieci: 2.4.2006
|
|