| |
Wiatrak samopędny.
W czasie, kiedy trzeba drżeć o
każdą kroplę benzyny, bo nuż nam kurki sąsiedzi
pozamykają, warto większą uwagę poświęcić
samoodnawialnym źródłom energii.
Idealnym rozwiązaniem jest wiatrak samopędny
wynaleziony jeszcze w szesnastym wieku przez włoskiego
alchemika i filozofa Marka Antoniego Zimara.
Zasada urządzenia jest bardzo prosta. Zwykły wiatrak
łączymy przy pomocy pasa transmisyjnego z olbrzymią
dmuchawą. Uruchamiając urządzenie musimy ręcznie,
lub przy pomocy konika, wypełnić dmuchawę powietrzem.
Jest to taka sama dmuchawa, jaka uruchamia np. organy,
dzięki pracy nóg ministrantów nie pełniących akurat
służby przy ołtarzu. Raz napełniona dmuchawa uruchamia wiatrak, ten zwraca
energię do dmuchawy, która zasysa powietrze. I tak bez
końca. Pozostała energia
odprowadzana jest np. do młyna lub kruszarni minerałów
używanych do produkcji farb.
Zauważmy, że nie ma śladu zanieczyszczenia środowiska,
a po puszczeniu w ruch wiatraka nawet wiatr nie jest
potrzebny, bo dmuchawa bierze na siebie ciąg dalszy.
Aż dziw bierze, że takie wspaniałe urządzenie uległo
zapomnieniu. Proponuję wrócić, po pięciuset latach,
do tego genialnego wynalazku, w sam raz pasującego do
naszych czasów. Prawa patentowe dawno wygasły.

[QZD08::076];[QAB03::403]p76
w sieci: 25.2.2006
|
|