Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VII; No 1311

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

                   

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Pchli cyrk.

Dziś trudno nam pojąc co robili ludzie w chwilach wolnych, kiedy nie było telewizji, gier komputerowych, list dyskusyjnych i czatów, a nawet radia. Oczywiście rozmnażali się, ale i to, z natury rzeczy, nie zapełnia całego wolnego czasu. Były więc różne imprezy jak teatr, opera (nieuprawiana w NZ!), kino itp. Dla gawiedzi natomiast były pchle cyrki. 
Pełni inicjatywy przedsiębiorcy zbierali kilkanaście pcheł, o co nie było trudno, najpierw okiełzywano je odpowiednią uprzężą, żeby uniemożliwić im niekontrolowane skakanie, potem ubierano w najróżniejsze stroje, dodawano wyposażenie - szable, powozy, odpowiedni pejzaż, i cyrk był gotów. 
W początkach XIX wieku cyrki pchle cieszyły się dużym powodzeniem, patronowali im członkowie rodów królewskich, przeżywano przedstawiane sceny, jak teraz losy Madonny. 
W programie londyń- skiego cyrku pchlego pod patronatem jej Królewskiej Wysoko- ści Księżny Augusty był pchli pojedynek, powóz ciągniony przez pchli zaprzęg z pchlim stangretem, taniec na linie, scenki domowe, pchli Herkules, a także Napoleon jadący na pchle. Musiał to być numer szczególnie miły po zwycięstwie pod Waterloo. A wszystko za jednego szylinga. 
Ciekawe, czy teraz, kiedy skonstruowano już monomolekularny samochodzik, wpadł ktoś na pomysł założenia cyrku molekularnego, w którym by przedstawiono np Putina ujeżdżającego monomolekurną łódź atomową lub Busha na rakiecie kosmicznej. Oczywiście cyrk taki można by oglądać wyłącznie pod mikroskopem elektronowym, ale ubaw by był z takiego połączenia nanotechniki z polityką. 

[QZD08::071];ART28004-100,104,116
w sieci: 25.2.2006

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


styczeń 2006

v.85

  Site Meter