| |
Kiedy otyłość
popłaca.
Wszyscy jesteśmy przekonani, że
otyłość to rzecz okropna i gotowi jesteśmy zagłodzić się
na śmieć, by spuścić nieco sadła.
Tymczasem
w pewnych sytuacjach otyłość może być sprawą życia
i śmierci, dosłownie.
Niejaki Mitchell Rupe w roku 1981 zastrzelił z zimną krwią dwie urzędniczki bankowe w czasie napadu w
stanie Waszyngton. Został skazany na karę śmierci. Po
odwołaniach i kosztownych procesach (1,1 miliona $!), po
dziewiętnastu latach czekania w kolejce do szubienicy
wyrok został potwierdzony, ale znów wynikły formalne
zawikłania.
Najciekawsze jednak okazało się to, co skutecznie
podniosła obrona, że Mitchella nie można powiesić,
bo jest za ciężki. Czekając na szubienicę przybrał na wadze do
200 kg. Przy takiej tuszy powieszenie równałoby się
urwaniu głowy, na co nie można go było skazać wedle
prawa stanowego. By
rozwiązać tę trudność specjalnie zmieniono prawo stanowe -
zamiast wykonywania wyroków przez powieszenie,
zatwierdzono wykonywanie uśmierceń przez zastrzyk z
trucizną. W tym czasie jednak obrona wykorzystała inne
okoliczności i zabójca dostał dożywocie.
Z przebiegu jednak tej wieloletniej sprawy jasno wynika,
że życie uratowała mu otyłość. Technicznie nie można
powiesić ważącego 200 kg skazańca bez urwania mu głowy.
Rupe zmarł niedawno w więziennym szpitalu na wątrobę
pozostawiając po sobie trwałą zmianę legislacji
zapewniającą, że w przyszłości dylemat urwać głowę,
czy nie urwać, nie będzie istniał..
W każdym, inaczej miłującym wolność i praworządność
kraju, urwali by mu łeb, i koniec.
[QZD08::074];[QEP31::105]
w sieci: 19. 2. 2006
|
|