Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VII; No 1291

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Ćmy.

... ćmy brzęczą
najwięcej koło świec;
gdzie błyska, muszą się zbiec.
                  Tak pisał S. Wyspiański w 'Weselu'.

Wiadomo, ćmy lecą do świecy, często samobójczo. 
Nawet leciały do prześlicznych ocząt Zosi, tej od 'Pana Tadeusza':

'. nietoperzów siostrzyczki, ćmy, rojem
Wiją się, przywabione białym kobiet strojem,
Mianowicie przykrzą się Zosi, bijąc w lice
I w jasne oczki, które biorą za dwie świéce.

              (A. Mickiewicz, Pan Tadeusz, ks. VII, Rada)

Ale dlaczego to robią?

Owady dominują na tym świecie od kilkudziesięciu milionów lat, wiele milionów lat przed pojawieniem się istot, które potrafiły posługiwać się ogniem jako źródłem ciepła i światła.

Szereg owadów, w tym wiele ciem, orientuje się w przestrzeni słońcem lub księżycem jako punktem odniesienia. Przemieszczając się z miejsca na miejsce w linii prostej fruną tak, by punkt odniesienia znajdował się zawsze w tym samym segmencie ich złożonych oczu fasetkowych. Więc jeżeli ich zmysł powonienia każe im zmierzać do obiecujących kwiatów czy seks-partnerek, ustawiają się w tym kierunku, biorą namiar na źródło światła i ruszają w drogę. Sposób jest niezawodny, o ile punkt namiarowy jest bardzo odległy, jak słonce czy księżyc.
Ale kłopoty zaczynają się, kiedy owad wziął za punkt odniesienia bliskie źródło światła, na przykład oczęta Zosi czy świecę w otwartym namiocie na kampingu. Owady nie posiadają zdolności oceniania odległości obserwowanego obiektu (z wyjątkiem owadów drapieżnych, a i one potrafią oceniać odległości obiektów bliskich). Trzymając się konsekwentnie obranego kierunku wedle pozycji źródła światła, jeśli jest to coś bliskiego, jak płomień świecy, owad będzie zbliżał się doń po spirali (A - A1) , aż wreszcie wpadnie w płomień, albo zorientuje się na czas, że coś to nie tak, i się wycofa, też po spirali (B - B1).

Można się zastanawiać, czemu owady posługują się tak samobójczą taktyką. No cóż, księżyc przyświecał im kilkadziesiąt milionów lat i praktycznie przez cały ten czas nic ich nie wprowadzało w błąd. Świece i lampy to sprawa ostatnich kilku stuleci. Żaden to odstęp czasu dla tak długiej i skutecznej w zasadzie techniki fruwania do celu.
Oczywiście owady mogłyby, drogą mutacji i ewolucji, przestawić się tak, by brać pod uwagę złudną pewność namiaru. Ale czy warto? Za niedługo rasa wytwarzająca fałszywe punkty namiarowe i tak wyginie, a ćmy, księżyc, słońce, jeszcze mają przed sobą kilka miliardów lat..

[QZD08::054];[VA-650p220];[RIR39::034]p219;[QAB04::379]p561,295
11.2.2006

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


styczeń 2006

v.85

  Site Meter