|
Telefon do Putina.
Pewien Rosjanin w Niżnym Nowogrodzie
został oskarżony w r. 1998 o gwałt i zamordowanie
nieletniej. Zabrała się za niego policja i wkrótce go
rozpracowała. Torturowano go przez dziewięć dni
stosując bardzo wymyślne metody. Przyznał się do
morderstwa i gwałtu, ale kiedy domagano się, by
przyznał się do następnych pięciu morderstw, facet
się załamał. Wykorzystał chwilę, zerwał się z krzesła, do którego był kiepsko przywiązany i ..
wyskoczył przez okno. Upadł na policyjny motocykl i złamał
kręgosłup. Stał się nieuleczalnym kaleką na całe
życie. Przeszedł wiele operacji, wnosił 26 razy o
rewizję procesu - bez skutku.
Po siedmiu latach, na wniosek Rosyjskiego Komitetu Walki
z Torturą, sprawą zajął się Europejski Sąd
Praw Człowieka i przyznał mu odszkodowanie w wysokości
ćwierć miliona €. Olbrzymia to kwota jak na rosyjskie
warunki, ale to mu nie pomoże.
A jaka tu rola Putina?
Ano, torturowany, jak każdy w takiej sytuacji domagał
się obrońcy, skontaktowania z władzami itd.
Policjanci przychylili się do wniosku na swój sposób.
Udostępniono mu 'telefon do Putina' ('zwonok Putinu'),
nieco zmodyfikowany jednak po ichniemu. 'Zwonok Putinu'
w gwarze tamtejszych ubeków polega na przyłączeniu
elektrod do uszu i podłączeniu do źródła prądu z
regulowanym natężeniem. Grożono mu też przyłożeniem
elektrod do genitaliów, ale prasa nie podaje jak nazywa
się ten zabieg. Radzono mu też życzliwie, żeby
przestał się wygłupiać z tymi odwołaniami, bo może
zginąć w czasie włamania do domu.
Po decyzji Sądu Europejskiego policjanci zostali
ukarani - poszli na cztery lata do ciupy (pewnie za
niedopilnowanie więźnia i trzymanie go w
niezakratowanym pomieszczeniu/ RA). A zamordowana
dziewczyna? Znalazła się wkrótce. Przebywała z
kolegami.
Ciekawe, ile takich telefonów otrzymuje Putin..
(za 'Independent')
[QZD08::057];[QEP31::043]
11.2.2006
|
|