| |
Olimpijskie
weszki, czyli życie
codzienne na Olimpie.
Od czasu do czasu daje się
nam zerknąć na intymne zazwyczaj życie codzienne bogów
na Olimpie.
I
tak włoski malarz z przełomu XVI i XVII wieku Giovanni
da S. Giovanni zainteresował się weszkami Amorka. A ściślej,
zabiegami kosmetycznymi dokonywanymi na głowie Amora
przez jego mamusię - Wenus.
Obraz 'Wenus czesząca Amora', znajdujący się we
Florencji w Galerii Palatina przedstawia scenkę rodzinną
z Wenus siedzącą, pewnie na skale, w otoczeniu
renesansowego krajobrazu, z Amorkiem przytulonym do jej
kolan. Amorek z zaledwie zalążkami czarnych (!) skrzydełek
grzecznie poddaje się operacji przeglądu głowy,
zabiegowi, jaki od tysiącleci wykonywały matki, i w
niektórych krajach wykonują dotąd. Wygląda zresztą na to,
że 'ręczna' inspekcja głów doczeka się renesansu,
jak tylko weszki zmutują i przestaną się bać
insektycydów. Wenus pilnie przegląda mu czuprynę
zaopatrzona w gęsty grzebień, jaki do niedawna
znajdował się w każdym domu. Zwykle wykonany był z
szyldkretu, a czsem nawet z kości słoniowej. Wcale nie był tani, bo
zrobienie takiego grzebienia z gęstym
i długim uzębieniem wymagało wiele godzin pracy. A
sam Amorek, no cóż, jak dziecko, z zainteresowaniem zagląda
w obiektyw aparatu fotograficznego wścibskiego
fotoreportera..

[QZD08::028];ART37009p10
w sieci:8.1 2006
|
|