| |
Uhonorowanie 'Starej
Niebieskiej', matki uratowanego gatunku. Jedyną w swoim rodzaju plakietkę honorującą
jedyną w ptasim świecie samiczkę oglądać można na
lotnisku małej wysepki nowozelandzkiej Chatham
Island.
Dawno temu, przed przybyciem białych osadników z ich
kotami i szczurami, miejscowy skaliczek
(Petroica traversi), zwany tu czarnym rudzikiem lub
czarnym drozdem (robin), zamieszkiwał na wszystkich wysepkach
Archipelagu Chatham, grupie wysp pacyficznych położonych
860 km na wschód od Nowej Zelandii. Pod koniec
XIX wieku, kiedy zaczęto badać faunę tych wysp szczegółowiej,
okazało się, że spotkać go można tylko na jednej z
tych wysp, stuhektarowej Mangere i pobliskiej,
niezamieszkałej, niedostępnej skale Little Mangere. W
roku 1937 nie znaleziono skaliczka na Mangere, natomiast
kilkadziesiąt par (20-35) ostało sie na Little Mangere,
ale w roku 1976 udało się naliczyć zaledwie siedem
osobników. Gatunek zbliżał się nieuchronnie do
wymarcia i w cztery lata potem było już tylko pięć
osobników, w tym tylko jedna samiczka.
Olbrzymim wysiłkiem grupa entuzjastów przygotowała
miejsca dla wylęgu, wybito koty i szczury, nasadzono rośliny
ulubione przez skaliczka (Olearia traversi). Jedyna
przedstawicielka gatunku, którą pieszczotliwie nazwano
'Starą Niebieską', po wielu kłopotach nie zawiodła
entuzjastów. Znosiła jajka, które podrzucano
samiczkom spokrewnionego gatunku (Petroica
macrocephala),
aby zwiększyć liczbę żywych piskląt. Na dalszą metę
pomysł okazał się nie najlepszy, by pisklęta
wychowane w obcym gnieździe zachowywały się jak żywiciele
(znana sprawa imprinting) i pewna liczba tak wychowanych
ptaków wybierała za partnerów ptaki obcego gatunku.
Groziło więc rozpłynięcie się puli genowej w
populacji mieszańców międzygatunkowych. W naturalnych
warunkach takie kojarzenie nie zachodzi. Po wielu kłopotach
(decyzja co zrobić z tak otrzymanymi mieszańcami zapadła
aż na szczeblu ministerialnym!) roku 1989 było już 99
zdrowych osobników, a obecnie cała populacja liczy
ponad 200. Wydaje się, że gatunek uchroniono przed
wymarciem. Trzeba jednak zaznaczyć, że genetycznie
jest to zespól bardzo jednorodny - cały gatunek
pochodzi od jednej samiczki, tej 'Starej Niebieskiej', i
pewnie jednego samca, jeśli wierzyć w monogamię, więc pula genetyczna jest
niezwykle jednorodna. W zmiennym środowisku jest to
rzecz niebezpieczna, ale na to nie da się nic poradzić.
Dopiero czas pokaże, czy w wyniku naturalnej zmienności
pula genetyczna na tyle się zróżnicuje, że widmo zagłady
przestanie grozić uratowanym skaliczkom Archipelagu
Chatham.
W uznaniu historycznej roli 'Starej Niebieskiej', i w
uznaniu poświęcenia, jakie okazali uczeni i amatorzy uczestniczący w tej akcji, ufundowano tablicę
upamiętniającą całą sprawę. Chyba to jedyna tablica
honorująca małego ptaszka zagrożonego gatunku.
|
|