|
Jajomobil
parowy to niezmiernie pouczająca zabawka akurat na drugie
czy trzecie święto. Po świętach w każdym
domu niezbędnego sprzętu jest nadmiar. Butelka, korek,
szpileczka, widelczyki, nieco spirytusu (wódka się nie
nadaje, może być denaturat, ale tylko w konieczności).
W niektórych domach bywają jeszcze naparstki. Jeśli
już należą do przeszłości ze względu na postępowość
mam, mogą być nakrętki od butelek.
Na butelce z kapslem ustawiamy korek na szpileczce i
starannie równoważymy widelczykami. Na widelczykach
zawieszamy wydmuszki (jedną dziurkę trzeba zakleić
przylepcem). Do jajek nalewamy po równu pewną ilość
wody (można słomką lub strzykawką, ale lepiej nieużywaną!).
Pod jajkami zwieszamy naparstki (lub kapsle) i napełniamy
spirytusem. Zapałeczka i .. para buch, jaja w
ruch..
I teraz czas na czas na część intelektualną. Każdy
średnio wykształcony tatuś potrafi wytłumaczyć
dziecku, dlaczego spirytus się pali, a słaba wódka
nie, czemu para potrafi uruchomić jaja, czemu korek na
szpilce się obraca itp. Olbrzymia to szansa na podniesienie
autorytetu rodzinnego. Zalety tej nie ma żadna zabawa
komputerowa, bo o ile mi wiadomo, żaden tatuś nie
potrafi wytłumaczyć dziecku co dzieje się w
komputerze po naciśnięciu klawisza gdy na ekranie pojawia
się np. goła dziwka. Tu to już dzieci prędzej pouczą
tatusia i wtedy nic z podbudowy autorytetu
rodzicielskiego.
[QZD05::060];[QAB08::098]p45
w sieci:w
sieci: 20.3.2005
|
|