| |
Moc
magicznej prawdy.
Istnieją
wciąż miejsca i ludzie, dla których czary stanowią
silę realną i potężną. Swego czasu Czesław Miłosz
zrelacjonował wydarzenia, które w roku 1929 wstrząsnęły
opinią publiczną we francuskiej części Afryki Zachodniej.
Ojciec zgłosił zaginięcie 3-letniego dziecka, oskarżając własną siostrę
i sąsiadkę o uprowadzenie i zabójstwo, po którym - jak
twierdził - obie panie ugotowały malca i zjadły. W wyniku
śledztwa obie podejrzane przyznały się do winy, nic
więc dziwnego, że skazano je na śmierć. Na szczęście
do wykonania wyroku potrzebne było zatwierdzenie sądu apelacyjnego. Ten
zaś wytknął sądowi pierwszej instancji rażące zaniedbania: nikt nie przeszukał miejsca zbrodni i nie odnaleziono ani
kości, które niewątpliwie musiały zostać po ugotowanym dziecku, ani
kotła, w którym je gotowano...
Jak wykazało dodatkowe śledztwo, dziecko zmarło śmiercią naturalną i ojciec
osobiście je pogrzebał. Zbolały, szukał pociechy u czarownika, a ten
wyjaśnił, że sprawczyniami nieszczęścia są kobiety. I
wskazał, które mianowicie.
Zastanawiające, jak wielka jest siła autorytetu... Nawet w obliczu
niewątpliwej kaźni orzeczenie czarownika było dla oskarżonych
ważniejsze niż prawda.
oprac: Anna Rzędowska (Piotrków
Tryb.)
ilustr.:maska afrykańska Agbogho
[źródła: Czesław Miłosz - Kontynenty, Kraków 1999;
Jacek Salij OP - Zagadka polowa na czarownice. W drodze nr 4 (368) 2004]
[QZD05::050];w sieci:13.3.2005
|
|