| |
Wszystkie armie świata, też te podziemne,
oprócz spełniania niemiłej często roboty, śpiewają.
Śpiew służy w marszu, pomaga zapomnieć o okropnościach
wojny, pomaga wspominać dobre czasy, a przede wszystkim
mobilizuje do 'walki o sprawę', niezależnie jaka to
sprawa.
Treść śpiewanych piosenek doskonale oddaje ducha
armii, a przynajmniej ducha, jakim armia ma się odznaczać.
Doskonałą ilustracją nastroju polskich żołnierzy w
Armii Andersa jest prezentowana tu książeczka 'W
marszu'.
Sfatygowany egzemplarz dotarł z Palestyny, poprzez
Włochy i Anglię do Nowej Zelandii w plecaku polskiego
żołnierza. Wydany zbiorek w roku 1944 przez 'Bibliotekę
Orła Białego' w Jerozolimie zawiera kilkadziesiąt śpiewanych
wtedy pieśni i piosenek wojskowych, a także pieśni
patriotyczne.
Szczególną cechą tego zbiorku są informacje o
miejscach gdzie poszczególne piosenki powstały. Czego
tu nie ma - obozy internowanych w Rumunii, obozy
wojskowe w Iraku, Egipcie, Palestynie, Anglii, a przede
wszystkim w Rosji Sowieckiej, kiedy to Polacy, po latach
gulagów spotkali się w polskich obozach i mogli czuć
się wolnymi wśród swoich. Uderza też znaczna liczba
znanych twórców poetów i muzyków, którzy piosenki te
tworzyli.
Całość, wraz z nutami, umieściłem na swojej stronie
internetowej. Wydaje się, że godzi się zachować i udostępnić
społeczności internetowej ten dokument polskiej tułaczej historii.
Jako ujmującą ciekawostkę warto dodać, że wydawca
nie omieszkał na końcu wymienić nazwisko arabskiego
składacza, nawet zamieszczona jest arabska pisownia
jego nazwiska. Nieczęsty to ukłon wydawcy uznający
czarną robotę składacza. A trzeba przyznać że składacz Musa Churi był
mistrzem w 'czarnej sztuce drukarskiej'. W zupełnie mu
obcym języku popełnił zaledwie kilka błędów. Mniej
niż zdarza się to obecnym składaczom komputerowym..
[QZD05::39];[QCB13::063]
w sieci: 5.3.2005
|
|