Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545 No 947

.
 

Wirusowe obrachunki (1).

Liczba komputerów domowych (tzw. PCetów), jakimi posługują się ludzie na całym świecie jest olbrzymia, wręcz niepokojąca. Obecnie funkcjonuje ich ponad 600 milionów, a ocenia się, w roku 2010 liczba ta przekroczy 1,3 miliarda. Drugie tyle pozostaje na usługach biur, urzędów, firm, armii, gangów, terrorystów, itp. 
Nie wiadomo dlaczego najbardziej ukomputerowani są mieszkańcy maleńkiej republiki San Marino. Przypada tam 738 komputerów na tysiąc mieszkańców. Na drugim miejscu są Amerykanie (574 na tysiąc mieszkańców). Wysoko plasują się kraje skandynawskie, Australia jest w pierwszej dziesiątce z 460 komputerami na głowę.
W skali światowej już teraz co dziesiąty mieszkaniec dysponuje komputerem, wliczając kraje takie jak Czad czy Boliwia, a także dzieci, starców, analfabetów itp. 
Tymczasem, tak jak każda dziedzina ludzkiej działalności, komputery i Internet opanowane są ciężkim schorzeniem, na którego leku jakoś nie widać. 
Bywają okresy, kiedy 70 procent poczty internetowej to tzw. spamy lub listy obarczone wirusami, końmi trojańskimi, robakami, czy wszawicą internetową. W kilka minut po włączeniu się do sieci niechroniony komputer już 'łapie' wirusa, czasem bardzo niebezpiecznego dla danych czy używanych programów. Doszło do tego, że co bardziej uzależnieni od sieci użytkownicy muszą mieć dwa czy trzy komputery, żeby jakoś uchronić się przed uszkodzeniami. Jeden do pracy, sterylny, nie kontaktujący się ze światem, do którego przenosi się zdobyte informacje po dokładnym sprawdzeniu. Drugi włączony do sieci, zaopatrzony we wszelkie możliwe osłony antywirusowe no i 'ghosta'. Jak coś niepożądanego wpakuje się na dysk, ruszamy z komputerem od zera. 
Ale wszystko to kosztuje i czas i pieniądze, no i nerwy
Około 10 procent komputerów to właśnie ta awangarda wystawiona na zarazki. Licząc, że średniej jakości komputer kosztuje około 500 US$, mamy już w skali światowej niepotrzebnie wydanych 30 miliardów US$. Koszt średniej jakości programów ochronnych, które trzeba odnawiać co roku, w które zaopatrzonych jest coraz więcej komputerów (pewnie ponad 50 % używanych maszyn), wynosi przynajmniej 100 US$. Mamy więc niebagatelną sumę w skali światowej - 30 miliardów US$, zupełnie niepotrzebnie wydaną tylko ze względu na szkodników. Razem więc prywatni użytkownicy Internetu ponoszą straty przekraczające 60 miliardów US$, (nie licząc kosztów przedłużonego używania łączy, telefonów itp). Do tego trzeba dodać olbrzymie koszta jakie ponoszą chroniąc się przed internetowym szkodnictwem wszelkie instytucje, firmy, urzędy państwowe i międzynarodowe, wojsko i przemysł. Łącznie więc ludzkość traci wiele setek miliardów dolarów na internetowe szkodnictwo. 
Warto porównać tę sumę z budżetami wielu państw, budżetami organizacji społecznych, czy kosztami wyżywienia w krajach trzeciego świata. Wybudowanie szpitala światowej klasy od fundamentów, z pełnym wyposażeniem i rocznymi kosztami bieżącymi mieści się w granicach 300.000.000 US$. Tyle samo kosztuje wybudowanie i prowadzenie porządnego uniwersytetu.
(c.d. o obrachunkach)

[QZD05::033];[QNT81::043];[QRE15::108]109,117

 
.


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


wrzesień  2004

v.55

  Site Meter