|
Niefortunny
wysłannik AK.
W Warszawie, dzięki swojej znajomości środowiska polskiego i
języka niemieckiego Ron Jeffery pełnił funkcję łącznika
z szefem sztabu generała Własowa i zgodził się na zaprezentowanie
możliwości współpracy Własowców z aliantami. Chciano
wykorzystać ich nieograniczony dostęp do sztabu Hitlera na Mazurach w intencji dokonania zamachu. Poprzez Niemcy,
Danię, Norwegię i Szwecję, w mundurze niemieckiego oficera
służb specjalnych dociera do Londynu i tu następuje szok...
Nawet nie ma możliwości przedstawienia sprawy polskiej,
żydowskiej czy ukraińskiej - zapada dookoła niego zmowa milczenia, jest szykanowany,
wręcz prześladowany - kończy się na tym, że w obozie wojskowym myje latryny... A dlaczego?
Jak się okazało, komunistyczne wtyczki w wywiadzie brytyjskim doskonale
znały nastawienie Rona do Polaków i jego znajomość spraw
związanych z Katyniem. A zatarcie Katynia było czymś zasadniczym dla podlizania
się Stalinowi. Był to czas, kiedy Kim Philby miał już
swoje wpływy na najwyższych szczeblach rządowych w
Anglii...
Tak więc Ron Jeffery, odznaczony
już za zasługi dla AK przez Dowództwo Armii Krajowej,
poznał gorycz oszustwa politycznego na olbrzymią skalę. Nie
mógł się z tym pogodzić i postanowił opuścić
Anglię, jak tylko nadarzyła się do tego okazja.
Wybrał Nową Zelandię, dokąd sprowadził też swoją
angielską i polską rodzinę. Tak to Nowa Zelandia stała
się drugą ojczyzną akowskiego bojownika...
Ron Jeffery opisał swoje polskie perypetie i książkę
o swoich polskich i angielskich przejściach opublikował
dopiero w 40 lat po opisywanych wypadkach. Pewnie tyle czasu trzeba mu
było, by ochłonąć z oburzenia i zebrać myśli. Tym bardziej
zasługuje na szacunek dokładność opisu świadcząca o
doskonałej pamięci autora.
Książka zaopatrzona jest w reprodukcje szeregu dokumentów, m. in. legitymacje Rona w
różnych wcieleniach z czasów okupacji, dokumenty
akowskie, korespondencję z prasą angielską, itp. Donosił
w swoich raportach o zbrodniach niemieckich w Polsce dokonywanych na Polakach i
Żydach, ale materiały te nigdy nie zostały
wykorzystane ze
względów opisanych powyżej. O działalności
Rona dobrze wiedział polski kurier, Jan Nowak-Jeziorański,
który także przewoził raporty Rona do Anglii.
Wspomnienia Rona Jeffery są nie tylko doskonałym historycznym dokumentem, ale
także dokumentem ilustrującym cynizm i krótkowzroczność
politykierów wszelkich maści. Nie sposób odpędzić myśli,
że wszystko przygotowane
było tak, i na wschodzie i na zachodzie, żeby Hitlerowi czy Stalinowi
udało się wymazać Polskę z mapy świata, wymazać też
pamięć o niej, o bohaterstwie, męczeństwie, ofiarach, i
gładko przejść do „business as usual". Oprócz innych zalet, książka ta jest
wiadrem zimnej wody na rozpalone głowy podanym z talentem i taktem.
Znalazłem w jego wspomnieniach pewien aspekt osobisty. Otóż
pisze on, że w drodze do Skandynawii przebywał w czasie wojny w miasteczku, gdzie ja akurat
bywałem jako kilkuletni szkrab posyłany na „szmugiel"
bibułkami papierosowymi! Opisał miasteczko w kilku zdaniach, ale tak celnie,
że sam pod tym opisem mógłbym się podpisać, a był on tam zaledwie kilka dni. Zastanawiam
się, a może spotkałem go na ulicy, patrzyłem na niego z przestrachem jako na niemieckiego
żołdaka szwędającego się po ulicach tego nadgranicznego miasteczka, bo
przecież podróżował po Reichu w mundurze niemieckiego
żołnierza. Niemieckich oficerów trzeba było
'hajhitlerować'..
Świat jest mały, i zdumiewać się tylko można, w jak przedziwny sposób drogi ludzkie
mogą się krzyżować. Pół wieku później spotkałem
go w Klubie Polskim w Auckland..
Ron Jeffery losy swego życia opisał w książce: „Red Runs the Vistula" wydanej przez Nevron Associates, Auckland, 1985, (str. 304,
zdjęcia, reprodukcje dokumentów).
Tytuł tej książki można przetłumaczyć jako „Wisła
spływająca krwią", ale Autor zawarł w tytule, w
konsultacji z tutejszą Polonia, subtelną językową i
polityczną dwuznaczność. Otóż można to też oddać
po polsku jako „Czerwoni władają Wisłą". Wspaniała
to gra słów, świadcząca o doskonałej znajomości sytuacji Polski powojennej.
Nowozelandzka Polonia znała Rona Jeffery. Bywał w Domu Polskim,
był mile widzianym gościem w wielu polskich domach nowozelandzkich.
W grudniu 1995 roku decyzją byłego Prezydenta Lecha Wałęsy
Ron Jeffery odznaczony został Komandoria Orderu Zasługi.
W porozumieniu z pewnym
wydawnictwem w Polsce i za zgodą autora przetłumaczyłem
książkę Rona i miała ukazać się już kilka lat
temu. Jan Nowak-Jeziorański, jeszcze w Ameryce, napisał
wstęp do tłumaczenia. Niestety, 'Ron nie doczekał',
jak też i Jan. W
międzyczasie
zmarł i autor książki i autor wstępu. Nie
wiadomo dokładnie kiedy książka w języku polskim się
ukaże, choć Wydawca zapewnia teraz solennie, że już - już,
za miesiąc, za dwa..
Tymczasem całość dostępna jest w wersji angielskiej na mojej
stronie internetowej.
[QZD05::020];[PRA02::014];[QAB02::401]
|
|