Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545 
No 945

Jedno zdumienie dziennie...

 

 zestawienia tematyczne 

.

Niefortunny wysłannik AK.

W Warszawie, dzięki swojej znajomości środowiska polskiego i języka niemieckiego Ron Jeffery pełnił funkcję łącznika z szefem sztabu generała Własowa i zgodził się na zaprezentowanie możliwości współpracy Własowców z aliantami. Chciano wykorzystać ich nieograniczony dostęp do sztabu Hitlera na Mazurach w intencji dokonania zamachu. Poprzez Niemcy, Danię, Norwegię i Szwecję, w mundurze niemieckiego oficera służb specjalnych dociera do Londynu i tu następuje szok... 
Nawet nie ma możliwości przedstawienia sprawy polskiej, żydowskiej czy ukraińskiej - zapada dookoła niego zmowa milczenia, jest szykanowany, wręcz prześladowany - kończy się na tym, że w obozie wojskowym myje latryny... A dlaczego? 
Jak się okazało, komunistyczne wtyczki w wywiadzie brytyjskim doskonale znały nastawienie Rona do Polaków i jego znajomość spraw związanych z Katyniem. A zatarcie Katynia było czymś zasadniczym dla podlizania się Stalinowi. Był to czas, kiedy Kim Philby miał już swoje wpływy na najwyższych szczeblach rządowych w Anglii... 
Tak więc Ron Jeffery, odznaczony już za zasługi dla AK przez Dowództwo Armii Krajowej, poznał gorycz oszustwa politycznego na olbrzymią skalę. Nie mógł się z tym pogodzić i postanowił opuścić Anglię, jak tylko nadarzyła się do tego okazja. 
Wybrał Nową Zelandię, dokąd sprowadził też swoją angielską i polską rodzinę. Tak to Nowa Zelandia stała się drugą ojczyzną akowskiego bojownika... 

Ron Jeffery opisał swoje polskie perypetie i książkę o swoich polskich i angielskich przejściach opublikował dopiero w 40 lat po opisywanych wypadkach. Pewnie tyle czasu trzeba mu było, by ochłonąć z oburzenia i zebrać myśli. Tym bardziej zasługuje na szacunek dokładność opisu świadcząca o doskonałej pamięci autora. 
Książka zaopatrzona jest w reprodukcje szeregu dokumentów, m. in. legitymacje Rona w różnych wcieleniach z czasów okupacji, dokumenty akowskie, korespondencję z prasą angielską, itp. Donosił w swoich raportach o zbrodniach niemieckich w Polsce dokonywanych na Polakach i Żydach, ale materiały te nigdy nie zostały wykorzystane ze względów opisanych powyżej. O działalności Rona dobrze wiedział polski kurier, Jan Nowak-Jeziorański, który także przewoził raporty Rona do Anglii. 
Wspomnienia Rona Jeffery są nie tylko doskonałym historycznym dokumentem, ale także dokumentem ilustrującym cynizm i krótkowzroczność politykierów wszelkich maści. Nie sposób odpędzić myśli, że wszystko przygotowane było tak, i na wschodzie i na zachodzie, żeby Hitlerowi czy Stalinowi udało się wymazać Polskę z mapy świata, wymazać też pamięć o niej, o bohaterstwie, męczeństwie, ofiarach, i gładko przejść do „business as usual". Oprócz innych zalet, książka ta jest wiadrem zimnej wody na rozpalone głowy podanym z talentem i taktem. 
Znalazłem w jego wspomnieniach pewien aspekt osobisty. Otóż pisze on, że w drodze do Skandynawii przebywał w czasie wojny w miasteczku, gdzie ja akurat bywałem jako kilkuletni szkrab posyłany na „szmugiel" bibułkami papierosowymi! Opisał miasteczko w kilku zdaniach, ale tak celnie, że sam pod tym opisem mógłbym się podpisać, a był on tam zaledwie kilka dni. Zastanawiam się, a może spotkałem go na ulicy, patrzyłem na niego z przestrachem jako na niemieckiego żołdaka szwędającego się po ulicach tego nadgranicznego miasteczka, bo przecież podróżował po Reichu w mundurze niemieckiego żołnierza. Niemieckich oficerów trzeba było 'hajhitlerować'.. Świat jest mały, i zdumiewać się tylko można, w jak przedziwny sposób drogi ludzkie mogą się krzyżować. Pół wieku później spotkałem go w Klubie Polskim w Auckland..

Ron Jeffery losy swego życia opisał w książce: „Red Runs the Vistula" wydanej przez Nevron Associates, Auckland, 1985, (str. 304, zdjęcia, reprodukcje dokumentów). Tytuł tej książki można przetłumaczyć jako „Wisła spływająca krwią", ale Autor zawarł w tytule, w konsultacji z tutejszą Polonia, subtelną językową i polityczną dwuznaczność. Otóż można to też oddać po polsku jako „Czerwoni władają Wisłą". Wspaniała to gra słów, świadcząca o doskonałej znajomości sytuacji Polski powojennej. 
Nowozelandzka Polonia znała Rona Jeffery. Bywał w Domu Polskim, był mile widzianym gościem w wielu polskich domach nowozelandzkich. 
W grudniu 1995 roku decyzją byłego Prezydenta Lecha Wałęsy Ron Jeffery odznaczony został Komandoria Orderu Zasługi. 

W porozumieniu z pewnym wydawnictwem w Polsce i za zgodą autora przetłumaczyłem książkę Rona i miała ukazać się już kilka lat temu. Jan Nowak-Jeziorański, jeszcze w Ameryce, napisał wstęp do tłumaczenia. Niestety, 'Ron nie doczekał', jak też i Jan. W międzyczasie zmarł i autor książki i autor wstępu. Nie wiadomo dokładnie kiedy książka w języku polskim się ukaże, choć Wydawca zapewnia teraz solennie, że już - już, za miesiąc, za dwa..
Tymczasem całość dostępna jest w wersji angielskiej na mojej stronie internetowej.

[QZD05::020];[PRA02::014];[QAB02::401]

.

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


luty 2005

v.55

  Site Meter