Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VI; No 1232

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Pluskwy w ataku.

Pluskwy (Cimex lectularius), szalenie miłe i interesujące zwierzątka nocne jeśli o nich czytać, mogą doprowadzić do szaleństwa, jeśli się z nimi spotkać w nocy w łóżku. Wydawało się, że po II wojnie światowej i udostępnieniu DDT uda się je wytruć w skali światowej. Niestety, tak się nie stało. Już Karol Bunsch zauważył (1971), że "łatwiej zabić lwa niż wytępić pluskwy". Miał rację. Nie tylko, że pluskiew nie wytępiono, udało się to tylko w niewielu krajach, ale pluskwy otrząsnęły się z szoku insektycydowego i ruszyły do ataku. 
W Nowym Jorku firmy zajmujące się walką z zapluskwieniem otrzymują setki zgłoszeń miesięcznie, podczas gdy parę lat temu było takich zgłoszeń kilka. Rocznie prowadzi się setki spraw sądowych. Pluskwy są wszędzie. W najbardziej ekskluzywnych blokach, szpitalach, porodówkach, szkołach, najlepszych hotelach, środkach transportu, no i w zwykłych domach mieszkalnych. Nie zawsze są natychmiast zauważalne, bo to stworzonka nocne. Dopiero kiedy się rozmnożą, w zasadzie są nie do zwalczenia. Koszt oczyszczenia jednego pokoju wynosi 300 US$, ale oczywiście oczyszczanie jednego pokoju nie ma sensu, wchodzą w rachubę bloki czy hotele, a to już koszt rzędu setek tysięcy dolarów. Odpluskwianie polega na dotarciu do każdej szpary w każdym sprzęcie, co oznacza w zasadzie rozebranie mebli, wymyciu wszystkich drobiazgów aż w czterech chemikaliach. Z klasycznej bomby przeciw karaluchom pluskwy sobie kpią. Wątpliwe, czy bomba wodorowa pomoże, bo już dawno stwierdzono, że to jedne z najbardziej odpornych zwierzaków na promieniowanie jądrowe. 
W Nowym Jorku winę zwala się na emigrantów, handel używanymi meblami i materacami. Istota rzeczy leży gdzie indziej. Po prostu pluskwy genetycznie przystosowały się do insektycydów, co zresztą prędzej czy później stanie się ze wszystkimi owadami rugowanymi metodą chemiczną. Tak się składa, że przystosowanie się do określonego chemicznego czynnika bójczego, to tylko sprawa czasu. Zastosowanie następnego, prowadzi tylko do powstania populacji odpornej na oba czynniki. 
Jeżeli istnieje wyjście z tej kołomyjki, to chyba tylko powrót do środków naturalnych. Okazuje się, że organizmy żywe (bakterie, owady) nie tak łatwo przystosowują się do repelentów naturalnych, bo te atakują równocześnie wiele punktów w łańcuchach metabolicznych i prawdopodobieństwo równoczesnej mutacji chroniącej te punkty jest znacznie mniej prawdopodobne i biochemicznie bardziej kosztowne. Chyba jednak trzeba będzie wrócić do ziółek pod poduszkę (piołun), ustawiać łóżka w spodeczkach z octem, no i spać pod baldachimami zaopatrzonymi we frędzelki.. A może biolodzy znajdą naturalnych wrogów pluskiew - znany jest owad polujący na pluskwy, pewnie są też bakterie i wirusy wybiórczo atakujące pluskwiaki - czy będą to środki możliwe do stosowania i czy znajdą się na czas?

Pluskwy kochają ludzi i ich krew, ale w braku takowych, mogą zadowolić się psem czy kotem. Na szczęście pluskwy nie przenoszą chorób. Ale co będzie, jak bakterie czy wirusy 'nauczą' się korzystać z pluskiew jako środka transportu? 

(tu o pluskwie  i pluskowobójcy)

[QZD08::011];[QHB05::036];[PRA01::010];ART28-005p211
w sieci: 11.12.2005

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


kwiecień 2005

v.85

  Site Meter