| |
'Straszny Tatunio'
prezydenta,
czyli ciąg dalszy 'Strasznego Dziadunia' (p.
25.10.2005)
Wiele było rumoru na temat
dziadka kandydata na polskiego prezydenta, w którym Polacy dali
dowód kompletnej ignorancji w rozumieniu historii
ostatnich pokoleń. Tymczasem nasi wschodni sąsiedzi
nie przejmują się takimi drobiazgami. Wedle dosyć
wiarygodnych źródeł tatuś ulubionego prezydenta
Federacji Rosyjskiej nie tylko był wcielony do Armii
Sowieckiej, ale był ochotnikiem na najbardziej zniesławionych
oddziałów generała Własowa. Były to oddziały stworzone
z rosyjskich jeńców wojennych, którzy na ochotnika
walczyli przeciwko wszystkim przeciwnikom Niemiec
hitlerowskich.
Poniżej grupa złożona z Niemców i własowców
naradzających się nad planem Warszawy w czasie tłumienia
Powstania Warszawskiego. Zdjęcie jest podpisane i
wymienia nazwiska uczestników narady. Po lewej widzimy porucznika Władimira
Spiridonowicza Putina w kozackiej czapce, dalej kolejno niemieckiego oficera, wlasowskiego majora Frołowa i
por. Michalczewskiego, oraz oficera ROA - ochotniczej armii rosyjskiej walczącej po stronie Niemców.
U dołu
wstawka autora artykułu - Władimir Władimirowicz Putin, obecny
prezydent, syn Władimira Spirydonowicza. Podobieństwo jest uderzające.

Zdjęcie to odnalazł w tajnych
archiwach brytyjskich Wiktor Suworow, zbiegły na Zachód
agent GRU, autor wielu bardzo popularnych książek o
draństwach Sowietów.
Sprawa biografii ojca Putina jest nieco zagmatwana. Jest
wiele wersji. Wedle jednej przetrwał oblężenie
Leningradu, wedle innej walczył w Armii Czerwonej,
wedle jeszcze innej dostał się do niewoli niemieckiej
pod Witebskiem. Z dokumentu Suworowa wynika , że
ostatnia wersja jest prawdziwa. Zachodzi więc
zasadnicze pytanie - jak
to się stało, że własowiec wrócił z niewoli
niemieckiej do Rosji i nie
poszedł na Syberię, jak to robiono z wszystkimi jeńcami
wracającymi do ojczyzny, a własowców rozstrzelano. Żołnierz rosyjski nie miał
prawa poddać się do niewoli. Z własowcami, którzy
chcieli zostać na Zachodzie a zostali oddani w ręce
sowieckie postępowano jeszcze prościej - rozstrzeliwano
ich zaraz po wyładowaniu z pociągów w Rosji. Jakie to
niezwykłe usługi musiał oddać własowiec Związkowi
Radzieckiemu, skoro nie poszedł na rozwałkę po
powrocie do Rosji? A może właśnie dzielne
rozprawianie się z powstańcami ma z tym jakiś związek?
Własowcy znani są z licznych akcji ludobójczych o
niezwykłym okrucieństwie.
Szaniawski w swoim artykule o Putinach przypomina też
bardzo dziwne zachowanie się prezydenta w czasie jego
wizyty w Polsce w roku 2002. Putin odmówił wtedy złożenia
wieńca pod Pomnikiem Polski Walczącej. Dopiero pod
koniec wizyty, pod naciskiem, jakby chyłkiem, po
ciemku, bez ceremoniału, złożył wiązankę kwiatów.
Wygląda, jakby miał jakieś kompleksy na ten temat..
|
|
|
A
w sprawie 'Strasznego Dziadunia'? Normalka. (za
prasą:)
"Jacek Kurski z powrotem jest w PiS. Sąd dyscyplinarny PiS
zamienił mu karę usunięcia z partii na naganę. W październiku
został usunięty też decyzją sądu koleżeńskiego PiS za
wypowiedź o dziadku Donalda Tuska, który miał się wg Kurskiego
zgłosić na ochotnika do Wermachtu. Teraz sąd koleżeński
uznał, że skoro wg ujawnionych przez dziennikarzy dokumentów
dziadek Tuska był wcielony pod koniec wojny do Wermachtu
(skąd zresztą uciekł), to w słowach Kurskiego była cześć
prawdy. PiS wziął też pod uwagę zachowanie sztabu PO, który wg niego specjalnie
rozdmuchał całą sprawę. Politycy PO są zaskoczeni. Jacek Protasewicz ,
który kierował sztabem wyborczym Tuska powiedział, że
'cala Polska widziała, jak było i kto do polskiej polityki
wprowadził obrzydliwe metody grzebania w życiorysach przodków'."
Tak więc splugawiono pamięć
patriotycznego Polka, przy okazji rodzinę, a także tysiące
Polaków ze Śląska, Pomorza, Warmii i Mazur, Gdańszczan,
Poznaniaków, którzy siłą wciągnięci do Wehrmachtu
robili wszystko, by przedostać się na Zachód. Niektórym
się to udało, większości nie.
A kolesie w obecnej Polsce, po kilku zaledwie tygodniach,
dogadali się i serdecznie przyjęli plugawcę,
historycznego analfabetę, w swoje ramiona..
'Piękna
nasza Polska cała...' chciało by się zanucić, ale coś
w gardle dusi..
(powrót do 'Biskup
S. Adamski o śląskiej sprawie narodowościowej')
za: 'Angora', 3.8.2003 i informacjami z
sieci;
http://wilk.wkp.p.lodz.pl/~whatfor/m_rus_kosaken_wh.htm
[QZD07::092];ART37012-55;
w sieci:21.11.2005
|
|