Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VI; No 1211

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

'Straszny Tatunio' prezydenta, 
czyli ciąg dalszy 'Strasznego Dziadunia'
(p. 25.10.2005)

Wiele było rumoru na temat dziadka kandydata na polskiego prezydenta, w którym Polacy dali dowód kompletnej ignorancji w rozumieniu historii ostatnich pokoleń. Tymczasem nasi wschodni sąsiedzi nie przejmują się takimi drobiazgami. Wedle dosyć wiarygodnych źródeł tatuś ulubionego prezydenta Federacji Rosyjskiej nie tylko był wcielony do Armii Sowieckiej, ale był ochotnikiem na najbardziej zniesławionych oddziałów generała Własowa. Były to oddziały stworzone z rosyjskich jeńców wojennych, którzy na ochotnika walczyli przeciwko wszystkim przeciwnikom Niemiec hitlerowskich.  
Poniżej grupa złożona z Niemców i własowców naradzających się nad planem Warszawy w czasie tłumienia Powstania Warszawskiego. Zdjęcie jest podpisane i wymienia nazwiska uczestników narady. Po lewej widzimy porucznika Władimira Spiridonowicza Putina w kozackiej czapce, dalej kolejno niemieckiego oficera, wlasowskiego majora Frołowa i por. Michalczewskiego, oraz oficera ROA - ochotniczej armii rosyjskiej walczącej po stronie Niemców. U dołu wstawka autora artykułu - Władimir Władimirowicz Putin, obecny prezydent, syn Władimira Spirydonowicza. Podobieństwo jest uderzające. 

Zdjęcie to odnalazł w tajnych archiwach brytyjskich Wiktor Suworow, zbiegły na Zachód agent GRU, autor wielu bardzo popularnych książek o draństwach Sowietów. 
Sprawa biografii ojca Putina jest nieco zagmatwana. Jest wiele wersji. Wedle jednej przetrwał oblężenie Leningradu, wedle innej walczył w Armii Czerwonej, wedle jeszcze innej dostał się do niewoli niemieckiej pod Witebskiem. Z dokumentu Suworowa wynika , że ostatnia wersja jest prawdziwa. Zachodzi więc zasadnicze pytanie - jak to się stało, że własowiec wrócił z niewoli niemieckiej do Rosji i nie poszedł na Syberię, jak to robiono z wszystkimi jeńcami wracającymi do ojczyzny, a własowców rozstrzelano. Żołnierz rosyjski nie miał prawa poddać się do niewoli. Z własowcami, którzy chcieli zostać na Zachodzie a zostali oddani w ręce sowieckie postępowano jeszcze prościej - rozstrzeliwano ich zaraz po wyładowaniu z pociągów w Rosji. Jakie to niezwykłe usługi musiał oddać własowiec Związkowi Radzieckiemu, skoro nie poszedł na rozwałkę po powrocie do Rosji? A może właśnie dzielne rozprawianie się z powstańcami ma z tym jakiś związek? 
Własowcy znani są z licznych akcji ludobójczych o niezwykłym okrucieństwie. 
Szaniawski w swoim artykule o Putinach przypomina też bardzo dziwne zachowanie się prezydenta w czasie jego wizyty w Polsce w roku 2002. Putin odmówił wtedy złożenia wieńca pod Pomnikiem Polski Walczącej. Dopiero pod koniec wizyty, pod naciskiem, jakby chyłkiem, po ciemku, bez ceremoniału, złożył wiązankę kwiatów. Wygląda, jakby miał jakieś kompleksy na ten temat.. 
 

 

A w sprawie 'Strasznego Dziadunia'?  Normalka. (za prasą:)
"Jacek Kurski z powrotem jest w PiS. Sąd dyscyplinarny PiS zamienił mu karę usunięcia z partii na naganę. W październiku został usunięty też decyzją sądu koleżeńskiego PiS za wypowiedź o dziadku Donalda Tuska, który miał się wg Kurskiego zgłosić na ochotnika do Wermachtu. Teraz sąd koleżeński uznał, że skoro wg ujawnionych przez dziennikarzy dokumentów dziadek Tuska był wcielony pod koniec wojny do Wermachtu (skąd zresztą uciekł), to w słowach Kurskiego była cześć prawdy. PiS wziął też pod uwagę zachowanie sztabu PO, który wg niego specjalnie rozdmuchał całą sprawę. Politycy PO są zaskoczeni. Jacek Protasewicz , który kierował sztabem wyborczym Tuska powiedział, że 'cala Polska widziała, jak było i kto do polskiej polityki wprowadził obrzydliwe metody grzebania w życiorysach przodków'."

Tak więc splugawiono pamięć patriotycznego Polka, przy okazji rodzinę, a także tysiące Polaków ze Śląska, Pomorza, Warmii i Mazur, Gdańszczan, Poznaniaków, którzy siłą wciągnięci do Wehrmachtu robili wszystko, by przedostać się na Zachód. Niektórym się to udało, większości nie. 
A kolesie w obecnej Polsce, po kilku zaledwie tygodniach, dogadali się i serdecznie przyjęli plugawcę, historycznego analfabetę,  w swoje ramiona.. 
'Piękna nasza Polska cała...' chciało by się zanucić, ale coś w gardle dusi.. 
(powrót do 'Biskup S. Adamski o śląskiej sprawie narodowościowej')

za: 'Angora', 3.8.2003 i informacjami z sieci;
http://wilk.wkp.p.lodz.pl/~whatfor/m_rus_kosaken_wh.htm
[QZD07::092];ART37012-55;
w sieci:21.11.2005

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


listopad 2005

v.85

  Site Meter