| |
Niespodziane
skutki ozdabiania języka.
Od
kilu lat przekłuwa się wszystko, co się da na młodym
ciele i ozdabia się czym się da. Od uszu, brwi, warg,
języka, powiek, nozdrzy do sutek, pępka i dalej. Niedawno
w Nowej Zelandii była zajadła dyskusja między władzami
szkolnymi a rodzicami pewnej panienki, która z językiem
ozdobionym stalową perełką chodziła do szkoły. Władze
szkolne twierdziły, że przeszkadza to w wymowie, jakby
nie wiedząc, że im bardziej sepleniący język
angielski, tym poprawniejszy, a rodzice twierdzili, że
córunia ma prawo do wyrażania swojej osobowości. Nie
wiem jak się dysputa skończyła, ale chyba nie
nakazano zaszycia dziewczynce dziurki w języku.
Czasami jednak bywają niespodziewane skutki noszenia
ozdób tego typu. W roku 2003 na Korfu pewna Angielka
została porażona piorunem. Piorun wycelował w jej
stalową ozdobę języka, przeleciał całe ciało i
wydostał się stopami. Ofiara przeżyła, ale trzęsła
się przez dziesięć minut, była czasowo niewidoma i
przez trzy dni nie mogła mówić. Kiedy odzyskała
zdolność mowy, oświadczyła, że potrzebowała wakacji
w Grecji, by podładować swoje siły życiowe, ale
okoliczności znacznie przeszły oczekiwania.
(Dla porządku trzeba jednak zauważyć, że
okoliczności tego wypadku musiały być nadzwyczaj
niezwykłe, no i piorunek nadzwyczaj łagodny..)
[QZD07::061];[ART37::006]p95;ART37-006-14
w sieci:23.10.2005
|