Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VI; No 1183

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Kandydat na Prezydenta i jego 'Straszny Dziadunio'.

Okazuje się, że aby 'robić politykę w Polsce, trzeba bardzo uważać, aby nasi przodkowie politycznie poprawnie się zachowywali. Ale i nawet to nie zapewnia spokoju. Wystarczy, że jakiś przygłup o złej woli, dopiąwszy się propagandowej tuby, zaczyna zapluwać naród swoją ignorancją. 
Wkrótce po wygaśnięciu działań wojennych na terenach Polski w roku 1939 nastąpiło generalne przegrupowanie administracji Niemiec. Z polskich terenów zachodnich stworzono Warthegau, Westpreussen, Ostreussen, Schlesien. Wszystko to włączono do Reichu. Mniejszości narodowe w Rzeszy Niemieckiej zawsze traktowane były po macoszemu, albo po prostu siłą zniemczane. Na terenach włączonych do Rzeszy natychmiast stworzono społeczeństwo zróżnicowane pod względem przywilejów i obowiązków. Byli 'Reichsdeutsche', 'Volksdeutsche', 'Stammdeutsche', 'Eingedeutschte', no i 'Polakei' czy 'Polacken' - Polactwo. Niemcy wszystkich kategorii mieli przywilej i obowiązek służenia narodowej sprawie ze wszystkich sił. Najczęściej to robili żwawo, przynajmniej w latach chwały i zwycięstw. Polaków, którzy mieli znacznie gorsze racje żywnościowe, szantażowano na wszelkie sposoby, wreszcie zmuszano do przyjęcia niemieckiego obywatelstwa.  Szanse uniknięcia tego zaszczytu przez polskie rodziny, w których byli mężczyźni w wieku poborowym lub zdatni do służby wojskowej, były znikome, bardzo rzadko zamieniane na prace przymusowe w Niemczech. 
Nic dziwnego, że 'Straszny Dziadunio', po zwolnieniu z obozu, został wcielony do Wehrmachtu, skoro z dostawą mięsa armatniego było coraz gorzej. Nie miał żadnych szans wymigania się, bo przecież był Gdańszczaninem wedle niemieckiego prawa. Nic dziwnego też, że jako Polak w niemieckim mundurze, po kilku miesiącach zwiał do Armii Polskiej na Zachodzie. Wrócił do PRL, bo pewnie czuł, że w Polsce jest jego miejsce. A miał się chwalić, że był w Armii Polskiej na Zachodzie? Po co? Żeby wylądować we więzieniu lub powędrować do Homla, a na dzieci i wnuków rzucić okropne piętno zdajców ojczyzny i sługusów imperializmu? 
'Straszny Dziadunio' nie zostanie już uhonorowany za wierność polskiej sprawie, choć powinien.
Dlatego wyciąganie sprawy w takim kontekście, jak to zrobiono w prezydenckiej kampanii wyborczej uznać trzeba za nadzwyczaj ohydne i karygodne, nie tylko po prostu głupie.     

[QZD07::072];[QEP26::017]
w sieci:19.10.2005

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

październik 2005
v.85

  Site Meter