| |
Kandydat na
Prezydenta i jego 'Straszny Dziadunio'.
Okazuje się, że aby 'robić
politykę w Polsce, trzeba bardzo uważać, aby nasi
przodkowie politycznie poprawnie się zachowywali. Ale i
nawet to nie zapewnia spokoju. Wystarczy, że jakiś
przygłup o złej woli, dopiąwszy się propagandowej
tuby, zaczyna zapluwać naród swoją ignorancją.
Wkrótce po wygaśnięciu działań wojennych na
terenach Polski w roku 1939 nastąpiło generalne
przegrupowanie administracji Niemiec. Z polskich terenów
zachodnich stworzono Warthegau, Westpreussen,
Ostreussen, Schlesien. Wszystko to włączono do Reichu.
Mniejszości narodowe w Rzeszy Niemieckiej zawsze
traktowane były po macoszemu, albo po prostu siłą
zniemczane. Na terenach włączonych do Rzeszy
natychmiast stworzono społeczeństwo zróżnicowane pod
względem przywilejów i obowiązków. Byli
'Reichsdeutsche', 'Volksdeutsche', 'Stammdeutsche',
'Eingedeutschte', no i 'Polakei' czy 'Polacken' - Polactwo. Niemcy
wszystkich kategorii mieli przywilej i obowiązek służenia
narodowej sprawie ze wszystkich sił. Najczęściej to
robili żwawo, przynajmniej w latach chwały i zwycięstw.
Polaków, którzy mieli znacznie gorsze racje żywnościowe,
szantażowano na wszelkie sposoby, wreszcie zmuszano do
przyjęcia niemieckiego obywatelstwa. Szanse
uniknięcia tego zaszczytu przez polskie rodziny, w których
byli mężczyźni w wieku poborowym lub zdatni do służby
wojskowej, były znikome, bardzo rzadko zamieniane na
prace przymusowe w Niemczech.
Nic dziwnego, że 'Straszny Dziadunio', po zwolnieniu z
obozu, został wcielony do Wehrmachtu, skoro z dostawą
mięsa armatniego było coraz gorzej. Nie miał żadnych
szans wymigania się, bo przecież był Gdańszczaninem
wedle niemieckiego prawa. Nic dziwnego też, że jako
Polak w niemieckim mundurze, po kilku miesiącach zwiał do Armii
Polskiej na Zachodzie. Wrócił do PRL, bo pewnie czuł, że w
Polsce jest jego miejsce. A miał się chwalić, że był
w Armii Polskiej na Zachodzie? Po co? Żeby wylądować
we więzieniu lub powędrować do Homla, a na dzieci i
wnuków rzucić okropne piętno zdajców ojczyzny i sługusów
imperializmu?
'Straszny Dziadunio' nie zostanie już uhonorowany za
wierność polskiej sprawie, choć powinien.
Dlatego wyciąganie sprawy w takim kontekście, jak to
zrobiono w prezydenckiej kampanii wyborczej uznać trzeba za
nadzwyczaj ohydne i karygodne, nie tylko po prostu głupie.
[QZD07::072];[QEP26::017]
w sieci:19.10.2005
|
|