| |
Trójpierśna
Wenus z Milo.
Z doświadczenia i z obserwacji
dobrze wiemy, że kobiety mają jedną parę piersi.
Warto jednak wiedzieć, że co dwusetna kobieta ma ich
więcej. Czasem trzy, czasem znacznie więcej. Zjawisko
to medycy nazywają polimastią. Najczęściej te
nadliczbowe piersi są nieczynne, często są po prostu
wzgórkami z nieznaczną sutką, czasem tylko wzgórkami
jednak o
budowie wewnętrznej typowej dla gruczołów mlecznych,
czyli przkształconych gruczołów potowych.
Bywają jednak przypadki zupełnie wyjątkowe.
W roku 1886 na zebraniu Francuskiej Akademii Medycznej przedstawiono
kobietę z pięcioma parami piersi w pełni
funkcjonalnych jako jedyny, nadzwyczajny przypadek.
Ale już w kilka miesięcy, jakby w wyniku jakichś
medycznych zawodach, tej samej Akademii przedstawiono
inną kobietę też o dziesięciu czynnych gruczołach
mlecznych. Co ciekawe, była to Polka. Niestety nie udało
mi się odszukać nazwiska. Jednym słowem, Polki też
potrafią.
Historia wspomina o mniej imponujących, ale
udokumentowanych przypadkach polimastii - np Julia, matka cesarza
Aleksandra Severusa była wielopierśna, stąd nazwano ją
Julia Mamaea.
Dużą niespodzianką jest jednak fakt, że osławiona
Wenus z Milo, symbol damskiego piękna, była trójpierśna.
Odkryli to wścibscy anatomowie poddając szczegółowej
analizie rzeźbę z Luwru. Proszę popatrzeć. Nad prawą
piersią w pobliżu pachwiny widać wyraźnie wzgórek.
Tak właśnie wyglądają dodatkowe, nieczynne, niezbyt,
wydatne piersi kobiece. Wenus z Milo nie była
symetryczna pod względem biustu. Nad lewą piersią nie
widać takiego szczegółu anatomicznego.
No cóż, niech sobie mają, ile chcą, byle były piękne.
 
[QZD07::062]3,4;[ART37::006]p151
w sieci: 16.10.2005
|
|