Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VI; No 1160

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco


 

Jedno zdumienie dziennie...

 
.

Zwierzęta i ludzie, czyli aberracja delfinów.

Zwierzęta nie garną się do ludzi. Najczęściej unikają nas, a jeśli towarzyszą nam, to z egoistycznych powodów. Gościmy wiele pasożytów wewnętrznych dla których, oprócz mikrobów, jesteśmy najczęściej żywicielami pośrednimi lub przypadkowymi. Pasożyty zewnętrzne najczęściej odwiedzają nas, żeby pojeść a najedzone wolą być od nas z daleka. Tylko wszy (wesz ludzka, wesz łonowa), świerzbowce i pewne nieszporaki tak sobie nas upodobały, że przechodzą cały cykl rozwojowy na nas. Wszystkie inne zwierzęta domowe czy udomowione, w tym psy, koty i inne 'zwierzęta zabawowe' zostały przez nas zniewolone lub skorumpowane 'łapówkami',  jeśli jednak nie skrzywiliśmy zanadto ich genotypu, chętnie się nas pozbywają i radzą sobie same w normalnym środowisku. 
Z zupełnie niezrozumiałych względów wyjątkiem są tu delfiny. Nikt ich nie zniewalał, żyją w zupełnie różnym od naszego środowisku, a jednak lgną irracjonalnie do człowieka. 
Już w starożytności zwrócono uwagę na niezwykłe przypadki przywiązania delfinów do ludzi, najczęściej odwzajemnianego. Aleksander Wielki mianował kapłanem świątyni Neptuna w Babilonie pewnego chłopca z miasta Iasus, któremu delfin zawsze towarzyszył w kąpieli. Aż kiedyś, podążając za chłopcem wracającym do brzegu po morskiej eskapadzie, delfin zapędził się za daleko i zginął na plaży, gdzie zastał go odpływ. W innym przypadku pewien chłopiec wyniesiony został na grzbiecie delfina daleko w morze, gdzie zastała ich burza. Chłopiec zginął, przyniesiony został jednak na brzeg przez delfina, który nie chciał wrócić do morza i zginął ze zgryzoty. Za czasów cesarza Augusta pewien chłopiec dowożony był z Baiae do szkoły w Puteoli (Pozzuoli w zat. Neapolitańskiej) na grzbiecie delfina przez kilka lat. Kiedy jednak chłopiec zmarł w wyniku choroby, delfin długo przypływał po chłopca o określonej porze, aż zmarł w wyniku zmartwienia, jak sądzili ludzie.  
Pliniusz Starszy we wspomnianej poprzednio 'Historii Naturalnej'  opisuje wiele podobnych przypadków, a także sytuacje, kiedy delfiny z własnej inicjatywy pomagały rybakom w połowie ryb. Kiedy tylko rybacy wypływali na połów, pojawiały się delfiny napędzające ryby do zastawionych sieci. 
Nie można tego wszystkiego między bajki włożyć, ponieważ takie opisy współpracy delfinów z rybakami znane są ze wszystkich epok i wszystkich kontynentów. 
Od pokoleń brazylijscy rybacy znad zatoki Laguna informowani są przez delfiny, gdzie zarzucać sieci kiedy ryby  wędrują do morza. Przy tym młode delfiny uczą się tej sztuczki od starych, tak jak dzieci rybaków uczą się tej współpracy od doświadczonych starszych. Delfiny mają bezpośrednich kooperantów, znają ich imiona, tak jak rybacy znają imiona delfinów. Umiejętność ta przekazywana jest z pokolenia na pokolenie zarówno po stronie ludzkiej, jak i po stronie 'delfińskiej'. O pomocy w łowieniu ryb pisał Pliniusz. Rzecz miała miejsce koło Narbonne we Francji, gdzie ryby podobnie łowiono w przybrzeżnym jeziorze. (o innych obyczajach delfinów wkrótce)

QZD07::007];[QEP24::065];QCP05090-01-129;[QEP24::043]
w sieci:25.9.2005

 

 u góry: delfin rzeczny, Południowa Ameryka


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

lipiec  2005
v.85

  Site Meter