|
Wspaniały szlak bojowy Dywizji generała Maczka dał nam
jedyną swego rodzaju satysfakcję historyczną, kiedy to Polacy faktycznie
okupowali terytorium niemieckie nie mające najmniejszego pretekstu do
jakiegokolwiek związku historycznego z Polską czy ze Słowiańszczyzną.
W dniu kapitulacji Niemiec, pewna część Dolnej Saksonii, tzw. Emsland u ujścia
Amizy, znalazł się pod kontrolą armii polskiej. Na terenach tych przebywało, poza
armią, wielu Polaków. Już w roku 1939 znalazło się tu 10.000 polskich jeńców
wojennych i od 1942 lokowano tu także wielu jeńców cywilnych i robotników
przymusowych. Wreszcie w grudniu 1944 ulokowano w obozie w Oberlangen 1.700
kobiet, uczestniczek Powstania Warszawskiego (p.
Akaczki). Oblicza się, że w
maju 1945 na terenie tym przebywało około 30.000 Polaków uwolnionych z obozów
i 18.000 polskich żołnierzy. Oczywiście wszyscy garnęli się pod opiekę
swoich i trzeba było im pomóc. Brytyjczycy, żeby mieć sprawę z głowy, chętnie
wyznaczyli pewien okupowany teren i oddali pod polską administrację. Teren ten obejmował 6500
km2 z miastami Papenburg, Meppen, Lingen i Cloppenburg w
Dolnej Saksonii, i czasowo Leer we Fryzji Wschodniej (miejscowości oznaczone na
czerwono, położenie Maczkowo na niebiesko). Postanowiono rozwiązać
problem tzw. DPisów (Displaced Persons) na wzór stosowany przez Niemców w
Polsce. Wyznaczono jedno miasteczko, dano mieszkańcom nakaz wyniesienia się i umieszczono
tam Polaków. I tak powstał najpierw Lwów, przemianowany wkrótce
na Maczków po wizycie gen. Bora-Komorowskiego. Lwów-Maczków to przemianowane
Haren, którego mieszkańcy otrzymali nakaz wyniesienia się 20 maja, a
miasteczko miało być puste 28 maja. Otrzymali siedem dni na wyniesienie się,
decyzja więc niezwykle łagodna, jak na owe czasy (inne źródła podają, z
pamięci, że miano wynosić się w przeciągu 24-godzin, co wydaje się
nieprawdą). Opróżniono 514 domostw, usunięto około 1000 rodzin, które
przeniosły się do okolicznych wsi. Prawo pozostania w mieście miał tylko
burmistrz i siostry zakonne zatrudnione w szpitalu Św. Franciszka.
Opróżnione mieszkania zostały zajęte przez około 5.000 Polaków.
Natychmiast zorganizowano polską administrację, powstała rada miejska z
polskim burmistrzem, ulice otrzymały polskie nazwy, powstały szkoły, kino, aż dwa
teatry, polska parafia, założono Związek Szkół Polskich, który koordynował
polskie szkolnictwo we wszystkich zachodnich strefach okupacyjnych. Oczywiście
Polacy natychmiast zabrali się za odrabianie zaległości wojennych. W samym
tylko czerwcu zawarto zawarto 82 małżeństwa, a łącznie przez czas istnienia
polskiej enklawy urodziło się tam 479 dzieci. Kiedy jednak sytuacja polityczna
Europy zmieniła się, wzrosły naciski na repatriowanie Polaków, istnienie
enklawy polskiej stało się polityczną zadrą. Część mieszkańców wróciła do
Polski, większość rozsypała się po całym świecie. Maczków przestał
istnieć w 1948 i 10 września Niemcy uroczyście powrócili do swoich
domostw.
Przez długi czas nie mogli Niemcy zapomnieć tego przesiedlania (co innego
przesiedlać innych, a co innego być przesiedlanym..).
Z czasem jednak sprawy się unormowały, rany zabliźniły. W roku 1989 zorganizowano spotkanie byłych
jeńców wojennych z Oberlangen, a w sześć lat później powstałe
Centrum Informacyjne zaprosiło byłych maczkowian, wszystkich urodzonych w
Maczkowie i absolwentów maczkowskich szkół na coś w rodzaju spotkanie z
historią. Pretensje zostały zażegnane dla dobra wszystkich
zainteresowanych. (Ciekawe, czy przyjdzie komuś do głowy bluźniercza myśl,
by zaprosić niemieckich osadników Zamościa czy Wartheland na spotkanie w
Polsce..?)

(Haren, Ratusz, obecnie)
(poprzednia strona)
[QZD07::045];[QEP24::103];[QEP24::108]
w sieci:25.9.2005
|
|