Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VI; No 1154
Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Złotych myśli kilkoro...


 

 (ser. IVC)

.

Najpierw naród przeżywał dni pełne trwogi i niepewności. Da się ubłagać, czy stanie okoniem i pójdzie kury pasać. Z dobrze poinformowanych źródeł nowozelandzkich wiadomo, że sam Prezydent na klęczkach go błagał. "Włodziu, pomyśl, co z nami będzie jak ty nas opuścisz!", chlipał mu w mankiet Alek. Pani Jolanta upraszała się nawet o łaskę ucałowania ręki, ale pani marszałkowa nie dopuściła. Wreszcie dał się ubłagać. Prominenci odetchnęli z ulgą. W kanale pojawiło się jakieś światełko. A Naród, osaczony z jednej strony przez cwaniaków, z drugiej przez przygłupów, ma to w nosie, jeśli sądzić po zainteresowaniu wyborami. Chyba jednak do czasu. 

Lekcja logiki polityczno-finansowej.
(wedle kursujących po sieci mniej lub bardziej ścisłych analiz)

1. Miał akcje Orlenu, ale ich nie miał, bo należały do córki;

2. Kupił je w ofercie pierwotnej, ale ponieważ nie mógł tego zrobić to kupił je na rynku wtórnym;

3. Miął na to pieniądze, ale ponieważ ich nie miął, to brał kredyt (bo jak wiemy ubogi jest);

4. Sprzedał je w styczniu 2002, ale ponieważ chciał w grudniu 2001, to tak naprawdę sprzedał je w grudniu;

5. W deklarację ich nie wpisał bo wypełniał ją wg stanu na kwiecień, (a jak wiemy sprzedał je w styczniu, czyli w grudniu ). Kiedy pisał o akcjach Agory to wydawało mu się że jest rok 2001 i już miął skrobnąć o Orlenie, kiedy przypomniał sobie że jest rok 2002;

6. Zrobił korektę swojej deklaracji z tym, ze niczego nie poprawiał bo pytania były niestosowne;

7. Zatrudnił wariatkę jako asystentkę i dał jej do wypełniania swoje deklaracje, ale nie dał ich, bo to wariatka;

8. Deklaracje wszystkie są, ale oczywiście niektórych nie ma, bo w styczniu znaleziono je w domu wariatki;

9. Pozostawiał wzory swych podpisów w jakichś komitetach (na wszelki wypadek jakby ktoś chciał mięć upoważnienie ministra SZ);

10. Podpisy są jego, ale on ich nie składał. Składała je pieczątka z komitetu;

11. Pieczątka była, ale się zmyła i nie wiadomo gdzie jest (ostatni raz widziano ją w plecaczku);

12. Pełnomocnictwa okazały się oryginalnie sfałszowanymi kopiami.

Wszystko to dotyczy człowieka, który całe życie siedział w PZPR i SLD, ale jednocześnie jest ponadpartyjny, wycofał się z polityki, ale jest marszałkiem i chce być prezydentem, układa się w bardzo logiczna całość.

lekcję podesłał Kaz Klimek z Kanady

[QZM01::010];QEP24::060];[QEP24::060];[QEP24-001]

 

Ja bym jednak na miejscu ekspertów nie byłbym tak pewien siebie. Bo jak się nimi przedmiot analizy zainteresuje, to ho ho.. :

Marszałek Cimoszewicz do dziennikarzy 'Wprost': 
"Popełniliście błąd ryzykując konflikt nie tyle ze mną; pomimo dość powszechnej opinii o moim trudnym charakterze. Dopiero zobaczycie z kim macie do czynienia ... ”
(PAP)

Albo:

" Jest pan świnią" - powiedzial Wlodzimierz Cimoszewicz do dziennikarza RMF FM w odpowiedzi na pytanie:
"Panie marszałku, przepraszam za to pytanie, ale zbyt dużo aluzji w tej sprawie. Czy łączyły pana intymne stosunki z Anną Jarucką?" 
(PAP)
Ale na pytanie nie odpowiedział.

 

Z ostatniej chwili: (14.9.2005)
Włodzimierz Cimoszewicz zrezygnował z walki o fotel prezydencki z powodu brutalnej nagonki na jego gosność osobistą i godność amerykańskiej rodziny. No cóż, jedna tylko uwaga nasuwa się na klawiaturę, piękne polskie powiedzonko:

Kto mieczem wojuje, ten od pochwy ginie. 

Wczoraj zapowiadał ujawnienie dokumentów finansowych. Chyba mimo rezygnacji je ujawni. A może i nie ujawni i dorzuci jeszcze jeden kwiatek do swojej horrrendalnej arrrogancji? 
(p. też tu)

[QZM01::010];QEP24::060];[QEP24::060];[ QEP24-001];ART35031-10
w sieci: 14.9.2005

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

wrzesień 2005
v.44

  Site Meter