|
Tui
- eksperymentator.
Kilka
lat temu po raz pierwszy moją czereśnią, której
panami czuła się rodzinka tui, (p.
tui-nektaropij)
zainteresowało się stadko papug, niesamowicie gadatliwych i barwnych stworzonek (papużka
Rosella, Platycerus eximius, fam. Psittaciformes). Spadają na drzewo stadkiem,
jakby z nikąd, obdziobywują błyskawicznie pąki, i
lecą dalej radośnie..
Tui siedział na pobliskiej gałęzi
drzewa herbacianego i obserwował. Nie przeszkadzał im,
choć najczęściej broni zajadle swoich terenów
pokarmowych. Nie czuł zagrożenia. Widocznie nie
pojmował,
że papugi niszczą mu kwiaty w stadium pąka, a przecież
nektar tych kwiatów jest jego ulubionym pożywieniem w czasie kwitnienia
czereśni japońskiej. No cóż, ptasi ma móżdżek, małą
główkę, ma prawo skomplikowanych powiązań ekologicznych nie
rozumieć, tym bardziej, że czereśnia japońska jak i żarłoczne
papużki są tu przybłędami.
Wreszcie jednak coś mu w móżdżku zaskoczyło. Po odlocie rozwrzeszczanego stadka papug
spłynął z powagą ze swojego punktu obserwacyjnego, porozglądał
się, myślałem, że odleci, bo przecie na kwiaty trzeba jeszcze
poczekać kilkanaście dni. Jednak po chwili zastanawiania
się dziobnął jeden pąk, potrzymał chwilę w dziobie i.. wypluł
z niesmakiem. Pomyślał pewnie sobie, jakie te papugi głupie,
jeść coś takiego..
Co jest jednak zdumiewające w całej tej sprawie - tui
eksperymentował chyba w wyniku obserwacji papug! Nie jestem pewien, czy moja interpretacja jest poprawna, ale obserwacja jest
poprawna. Tak było, sam widziałem!
Co więcej. Kilkanaście dni potem, kiedy kwiaty zaczęły
się rozwijać i widać było wyraźnie różowo zapowiadające
się płatki, tui jeszcze raz posmakował papuzi przysmak i
wypluł tak samo.
Potem papugi przestały się interesować kwiatami, a tui wraz z
małżonką starannie obskakiwał kwitnące drzewo. Tui
są monogamiczne, choć obserwowano kiedyś trójkąt małżeński.
Niestety, kwiecia
było o dwie trzecie mniej, niż corocznie. Ciekawe, co będzie
w roku przyszłym, myślałem.
Choć lubię te wspaniale ubarwione papużki (p.
ilustracja), tak bardzo przypominają
mi polskie kumoszki i studentki, jednak obmyślałem jak
zabezpieczyć w przyszłym roku drzewo przed ich żarłocznością. Niestety, zabezpieczenie nie było
potrzebne. Czereśnia, widocznie nie zniosła
hormonalnego szoku po wydłubaniu pąków kwiatowych,
straciła zainteresowanie życiem, wydała nieco tylko
liści, i w następnym roku zmarła.
[QZD07::034];[RPU02::045];[ART35::033]p246
w sieci:25.9.2005
|
|