Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VI; No 1149
Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

a

 

 

.

 

 

 

Jedno zdumienie dziennie..

.
 

Tui - nektaropij.

Pod moim oknem, skąd poprzez mocarne kauri widzę zatokę Manukau, rośnie rozłożysta czereśnia japońska (Prunus serrulata, prawdopodobnie cv. Kanzan). Nie owocuje, choć kwitnie potężnie. Na wiosnę jest wyłączną własnością rodzinki tui, przepięknego nowozelandzkiego 'ptaszyska z krawatem' (Prosthemadera novaeseelandiae, rodzina Meliphagidae). Jest to stworzenie o czarnym upierzeniu, jak na ptaka dość pokaźne, choć wstyd przyznać, obciążone seksualną dyskryminacją - (samiec 31 cm, samica 29 cm) - i pięknie irydującym na ciemno niebiesko-zielono upierzeniem. Na podgardlu wyłazi mu kilka srebrzystych białych piórek, zawsze uporządkowanych, wystających poprawnie, jak krawat dobrze wychowanego oksfordczyka (jak on je tak porządkuje, skoro nie ma do nich dostępu 'ani ręką ani nogą?). 

Już James Cook w 1777 opisywał, że mięso tego ptaka jest wspaniałe. Na szczęście, nie wszystko zjedzono, więc mogę dalej tym ptaszyskiem się delektować wizualnie i akustycznie. 

Tui, mimo że wcale nie przypomina kolibra, przepada za nektarem. Chyba to największy nektarojad (nektaropij?) tych stron. Od najwcześniejszych godzin rannych przegląda wszystkie kwiaty na moim drzewie i starannie wypija nektar. Nie może to robić jak kolibry i fruwać przed kwiatem, siaduje więc na gałązkach, ale pija sprawnie wyczyniając różne gimnastyczne sztuki. Pije też do 'góry nogami', bo przecie delikatne gałązki gną się pod jego ciężarem (czasem nawet się łamią, niestety). 
Często też 'popuszcza' pijąc, boć pije wiele, to musi. Ale nigdy nie 'popuścił' w pozycji 'do góry nogami'! Pewnie wie, że wtedy by się nieelegancko obfajtał, bo fajta, jak to ptaki, na biało, o ile nie obeżre się na czerwono. 

Ptaszysko to też ma niezwykłe umiejętności śpiewacze. Koncerty daje niesamowite, często naśladowcze. Na przykład potrafi naśladować zwodniczo tutejszego bellbird - mniejszego ptaszka (20 cm), co to lata jak skowronek pod niebo, wyśpiewuje swoje, i przepada w gąszczu. Głupio mi się przyznać jako biologowi i Polakowi, ale słuchając tego ptaka (Anthornis melanura, po maorysku Korimako albo Makomako) na emigracji, po raz pierwszy pomyślałem, że chyba jego śpiew jest piękniejszy niż skowronka. 
Do dziś mam o to wyrzuty sumienia, ale co można zrobić z biologicznymi wyrzutami sumienia? A może uznanie obcego piękna przyrodniczego jest prawdziwym dowodem osobistym emigranta? (cd.)

[QZD07::028];[RPU02::045];ART34035p5
w sieci:25.9.2005

 
.

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


czerwiec 2005

v.56

  Site Meter