Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VI; No 1147
Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

.

 

 

 

 

 

Jedno zdumienie dziennie..

 

.

Internet a solidność informacji.

Jest aspekt informacyjny, na który warto zwrócić uwagę w rozważaniach o nowym wspaniałym świecie internetowym i blogach. Obecnie 'google' wentylują przez kilka sekund na jedno stuknięcie w klawiaturę ponad 8 miliardów stron internetowych (w tym 260 milionów witryn o treści porno). Przy tym liczba stron wzrasta lawinowo. Oznacza to, jakbyśmy mieli dostęp do biblioteki zawierającej 8 miliardów tomów, najczęściej ilustrowanych, zaopatrzonych w natychmiast dostępne odsyłacze (t.zw. linki), a także materiały, które poprzednio można było znaleźć tylko w zbiorach specjalnych, jak filmy, ilustracje akustyczne czy muzykę. Jest to prawie o trzy rzędy wielkości więcej, niż dysponują największe biblioteki światowe, i to o tysiąckrotnie szybszym dostępie.
Niestety, informacja internetowa hoduje w sobie samobójcze chwasty, które coraz bardziej się rozpleniają, podważając samą istotę przekazu informacji. Na każdą bzdurę, na każdy nonsens, tak samo jak na każdą zdrową myśl i ideę znaleźć można w sieci mnóstwo argumentów za, i tyle samo argumentów przeciw. Na każdy rzeczowo zarejestrowany fakt można znaleźć równie rzeczowo, lub nawet bardziej przekonywująco opisane jego zaprzeczenie. Dotyczy to zarówno spraw historycznych, biologicznych, medycznych, że nie wspomnę filozofii, mistyki i idei różnych nawiedzeńców. Najgorsze jest jednak to, że Internet nie daje żadnych wskazówek co do wiarygodności danych, czy solidności źródeł i spolegliwości autora. Jeśli nie jest się wąskim specjalistą i nie ma się możliwości wielokrotnego sprawdzania każdego szczegółu,  można zostać wyprowadzonym kompletnie na manowce. A sprawdzanie polega zwykle w oparciu o źródła książkowe lub poważne czasopisma naukowe, gdzie materiał weryfikowany  jest przed publikacją przez fachowców. Rzeczoznawcy jednak, przez ostrożność i asekuranctwo nie zaakceptują pomysłów zbyt nowatorskich, czy idei niestandardowych. I tak wracamy do pogardzanej zasady stosowanej w szacownych publikacjach - zasady recenzowania prac przez wydawców.  I kółko się zamyka. Pozostaje w tedy blog lub osobista witryna mająca wszystkie wady omówione poprzednio. 
Jedną z ciekawych i pożytecznych wersji blogów są informacje zapisywane na gorąco i puszczane w świat w postaci blogów przez uczestników różnych konferencji lub specjalnych wysłanników. Zanim zdołają się podzielić uwagami ze swoim środowiskiem naukowym, koledzy mają wiadomości natychmiast i to z pierwszej, fachowej ręki (czasem nawet z materiałami). 
W sumie jednak, nadmiar informacji dostarczanej przez Internet powoduje szum informacyjny. Nadmiar informacji prowadzi do braku informacji. Pozostawia to blogi na marginesie przekazu spolegliwej informacji. Niestety. W pełni zachowana jest przynajmniej ich rola auto-terapeutyczna, z czego całe chmary wariatów i nawiedzonych korzystają bez ograniczeń. 

Mimo wszystko, blog będzie trwałym zjawiskiem w komputerowym świadku, wejdzie też do języka codziennego w tej postaci, bo trudno coś polskiego wynaleźć. Trzeba być przygotowanym na samo słowo i różne jego pochodne. 
Ot, choćby kilka, jakie przychodzą do głowy: 

bloger, blogerka, blogacz, blogista,  blogomancja, blognoza, blogarstwo,
blogomania, blogunka =  blogorrhea, blogonania, blogoflirt, blogołajza, blogodziwka, blogojędza,  blogorgazmista. 
i wyrażenia, np: zblogowałem się i mi ulżyło, wybloguj to - nie duś w sobie, blognąłem sobie, itd, itp.

Zapewne wkrótce też usłyszymy w kontaktach osobistych na pytanie: 'haj, sie masz', odpowiedź - "fajn, luknij do mojego bloga..". Po co tracić czas na próżną gadaninę, lepiej poświecić czas na pisanie bloga. 

[QZD07::037];[QEP21::071][QEP24::030]
w sieci:10.9.2005

.

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

wrzesień 2005
v.56

  Site Meter