|
Kurioza naukowe /
Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VI; No 1135 |
| a
|
. |
|
|
|
Jedno zdumienie dziennie.. |
|
Malarstwo biologiczno-surrealistyczne
Desmonda Morrisa. [cz.
I] Nie znam się na malarstwie.
Mam pokaźną kolekcję albumów z
reprodukcjami dzieł sztuki, byłem we wielu
muzeach, ale zawsze tylko jako konsument i to z pewnym
zawodowym wyczuleniem na tematykę biologiczną. I z tego
też tytułu zachęcam do zainteresowania się książką
Silvano Levy
przedstawiającą pięćdziesiąt lat pracy
artystycznej znanego biologa brytyjskiego - Desmonda
Morrisa. Psycholodzy nie potrafią odpowiedzieć na
pytanie, dlaczego jedni interesują się sztuką,
potrafią tworzyć dzieła sztuki, a inni tego
nie potrafią. Zainteresowania Morrisa sztuką
rozpoczęło się we wczesnym dzieciństwie i to w dziwnych okolicznościach. Wynikiem tego zainteresowania jest kilkaset obrazów w stylu surrealizmu, przy tym tematyka ich tworzy prywatny, biologiczny światek zaludniony dziwnymi tworami, które twórca sam nazywa biomorfami. Nasuwa się tu spostrzeżenie, że w dobrym malarstwie biologicznym takich sław jak Audubon, Hooker, Marianne North, czy współczesnych twórców z tego końca świata jak Rei Hamon, uderza przede wszystkim to, że obraz czy rysunek zawiera więcej biologicznej prawdy niż zdjęcie tego samego obiektu. Jeśli obraz jest poprawny, jest wtedy pewnym twórczym uogólnieniem, gdzie sztuka fotograficzna w zasadzie poddaje się. Desmond Morris nie ilustruje artystycznie żadnej konkretnej grupy systematycznej. Jego surrealistyczne spojrzenie na świat dotyka, daje wgląd w to, jaki świat mógłby być, a może był, pokazuje niezrealizowane lub niezachowane formy przyrodnicze. Mnie jego biomorfy przedstawione w różnych 'artystycznych sytuacjach ekologicznych' najbardziej przypominają jakby próby ewolucji, wprawki czy ewolucyjne etiudy, które z jakichś względów, nie dochowały się, nie odniosły zwycięstwa w walce o byt. Można też twórczość Morrisa jako próby przedstawienia 'ewolucji alternatywnej'. Analiza obrazów Morrisa przywodzi na pamięć przedziwne formy biologiczne odkryte w Burgess Shale, formy które istniały a wyginęły, jak sugeruje S. J. Gould w swojej analizie wykopalisk z Burgess Shale. Jego zdaniem, wyginęły wcale nie w wyniku doboru naturalnego, ale w wyniku zdiesiątkowania przez ślepe siły natury. Gould nazywa to decymacją. Jest w obrazach Morrisa wiele aluzji, wiele surrealistycznego seksu, które z lubością autor monografii analizuje. Przyznaję, z pewnym niesmakiem, z brakiem zaufania czytałem długaśne opisy poszczególnych obrazów, w których to opisach Levy mówi, 'co artysta chciał przez to powiedzieć'. Surrealizm trudno czasem odróżnić od naigrawania się z próżności znawców 'prawdziwej sztuki'. Bywają jawne żarty, bywają i ukryte. Stąd nadmierna interpretacja prowadzić może na manowce... Moim zdaniem obrazy Morrisa trzeba oglądać bez takiego szkolnego wprowadzenia. Potrzebna jest jednak pewna wiedza biologiczna, bo skojarzenia mają tu zdecydowanie podkład biologiczny, głównie z zakresu zoologii czy 'zwierzydełek' z Burgess Shale, ale też biologii molekularnej. Szkoda, że artysta kompletnie pomija tematykę botaniczną. No cóż, nie każdy jest ideałem.. Zeskanowałem kilka obrazów Morrisa i w znacznym zmniejszeniu przedstawiam w następnej notce. [QZD07::029];RCP05014-Mor |
|
witrynę prowadzi |