Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VI; No 1127

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco


Akaczki


 

[Reportarz dziennikarza 1. Dywizji Pancernej gen. Maczka informujący o oswobodzeniu kobiecego obozu Oberlangen w którym uwięzionych było 1.728 członkiń AK, które pieszczotliwie nazywano 'Akaczkami'.] 
(cz. V o Maczkowcach) (cz.  poprzednia tu)

W czwartek u godzinie 6.50 scootcary i czołgi uwolniły z obozu karnego Stalag VI C na terenie Niemiec 1.728 uczestniczek walk zeszłorocznego powstania w Warszawie, Żonierzy Armii Krajowej. W obozie zapanował nieopisany entuzjazm, gdy przekonano się, że wjeżdżającymi do obozu wozami, są wozy bojowe Wojsk Polskich. O godzinie 6 powiewał już na maszcie, w środku obozu. sztandar polski, uszyty potajemnie w obozie. Straż opanowana była w ciągu kilku minut. Wśród 19 ludzi wziętych do niewoli znajdował się komendant obozu, oraz dozorca z SS.

W ciągu ub. 24 godzin obóz widział sceny trudnej do opisania radości, gdy jeden, z żołnierzy Dywizji odnalazł wśród uwolnionych swą córkę, inni swe siostry i dalsze krewne.

Obóz obejmuje ochotniczki Armii Krajowej, które brały udział w walkach oddziałów szturmowych w czasie powstania w Stolicy lub pełniły służbę w oddziałach łączności, sanitarnych, intendentury itd. Część kobiet nosi jeszcze mundury polskie, część jest w ubraniach, właściwie resztkach ubrania cywilnego, niektóre w mundurach amerykańskich, nadesłanych przed kilku miesiącami przez amerykański Czerwony Krzyż. Wszystkie były deportowane do tego obozu karnie, po przejściu przez 3 do 5 obozów jenieckich.

Warunki mieszkaniowe i żywnościowe w obozie były fatalne . Wszystkie baraki są drewniane, prycze najbardziej prymitywnego rodzaju, 2-lub 3-piętrowe, posłania z desek, często bez słomy. Brak kuchni, umywalni, łaźni. Rano jedynym pokarmem był wywar z nieokreślonych ziół, na obiad zupa z obierkami kartoflanymi oraz dwa ziemniaki i buraki pastewne, wszystko bez soli, wieczorem namiastka kawy i chleb czarny, którego wydawano 300 gramów dziennie na osobę. Wydawano zasadniczo także łyżkę cukru i 25 gramów margaryny, wstrzymywanych często z okazji "karnych", a już z zasady we wtorki i piątki.

Niemcy umieścili w tym prymitywnym obozie kobiety w wieku do lat 60. Nie brak także dzieci 14-letnich, które były łączniczkami w czasie walk. W obozie jest w tej chwili 9 niemowląt, 6 chłopców i 3 dziewczynki, urodzone w obozie.

Mimo ciężkich warunków nastrój duchowy utrzymał się w obozie przez cały czas znakomity: funkcjonowały kursy gimnazjalne i uniwersyteckie, mówiona gazetka obozowa.

Z puszek po konserwach zrobiony jest obraz Matki Boskiej Częstochowskiej na ołtarzu obozowym, gdzie wczoraj z rana ksiądz włoski, jeniec wojenny przydzielony do obozu, odprawił nabożeństwo dziękczynne w obecności delegacji 2. Pułku Pancernego. Z blachy tych samych puszek są orzełki, często misternie wykonane, na czapkach ochotniczek — żołnierzy Armii Krajowej.

W ciągu wczorajszego dnia Dywizja, w miarę możności, załagodziła najpilniejsze potrzeby żywnościowe i sanitarne obozu. Niezależnie od tego wiele spośród oddziałów Dywizji dostarczyło dary żywnościowe do dyspozycji kwatermistrza obozu, por. Janiny Skoszkiewicz. Gtównym pragnieniem naszych rodaczek jest oczywiście wydostanie się poza obręb drutów kolczastych znie znienawidzonego obozu. Jest to jednak rzecz niemożliwa do zrealizowania przed objęciem obozu przez władze repatriacyjne naczelnej kwatery sojuszniczych sił ekspedycyjnych i zorganizowaniem odpowiednich obozów mieszkalnych poza obrębem operacji wojennych. Przy wielkiej ilości oswobodzanych obecnie codziennie przez wojska sojusznicze i potrzebach transportowych, jakich wymaca szybki postęp operacji, wymagać to będzie niewątpliwie okresu 2- do 3-tygdniowcgo co najmniej.

Dywizja miała od czasu wylądowania na kontynencie dnie trudne, dnie krwawe, dnie największej swej chwały bojowej. Wczoraj urzeczywistniła się po raz pierwszy łączność z Armią Krajową, której bohaterskie walki w obronie Warszawy śledzić mogliśmy w Normandii jedynie z bijącym sercem, niespokojni myślą.

Dzień 12 kwietnia, dzień w którym na terenie Niemiec po raz pierwszy przynieśliśmy wolność kobietom polskim, obrońcom bohaterskiej Warszawy, będzie do czasu powrotu naszego w granice Polski, Dywizji naszej — dniem najpiękniejszym. 

Skład patrolu, kty dokona wypadu do obozu w Oberlangen:
ppłk dypl. Stanisław Koszutski — dowódca 2. pułku panz
ppłk Emeryk Czapski — oficer Misji Wojsk, na stażu w pułku
por. Janusz Barbarski — oficer wywiadowczy pułku
por. Zbigniew Kozak — oficer techn. 1 szw. panc.
por. dr Władysław Kulesza — lekarz pułku
ppor. Henryk Papée — dca plutonu czołgów dowództwa
kpr. Roland Szmeller — kierowca czołgu
kpr. Jakub Zemlik — radiooperator
st. strz. panc. Leopold Witkowski — motocyklista
st. strz. panc. Kazimierz Więckowski — kierowca jeepa
korespondent wojenny — Marian Walentynowicz

(c. d.)

[QZD07::008];[QAB03::272]p98
w sieci: 28.8.2005


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


lipiec 2005

v.85

  Site Meter