| |
|
Świat
wedle Rimelii.
Spotkać ją można wszędzie. Na
potężnych pniach kauri, ale też na skórzastych liściach
palm, sztachetach płotów, skałach, kamieniach, a
nawet na asfaltowej szosie. Świat wedle Rimelii nie
musi być taki najgorszy, skoro nawet na asfalcie, na
samej koleinie największego ruchu daje sobie radę.
Trzeba przyznać, nie jest to ruch autostradowy, ale
jednak, codziennie przejeżdża tu sto-dwieście samochodów.
Na pierwszym zdjęciu widać płaty Rimelii na korze
drzewa. Daje sobie doskonale radę, nie przeszkadza
innym, za glebą nie tęskni, składniki mineralne
wystarczą jej z pyłów, nawożenia nie potrzebuje, bo
azot potrafi czerpać z powietrza. Rimelia reticulata
(Parmeliaceae),
bo o niej tu mowa, to prawdziwy majstersztyk ewolucji.
Zmówiły się do współpracy dwa organizmy należące
do dwóch różnych królestw świata żywego. Glon
współpracuje z grzybem dla wspólnej korzyści. Glon
produkuje asymilaty, ma chlorofil i cały
aparat biochemiczny potrzebny do tego. Potrafi też
asymilować azot, czego nie potrafią żadne rośliny wyższe.
Rola grzyba w porostach ma charakter bardziej porządkowy
i organizacyjny. Mówi się, że grzyb trzyma glony w
swego rodzaju niewolnictwie, stąd nazwa tego związku -
helotyzm, od greckich helotów. W zasadzie helotom działo się
nieźle, mieli pełną opiekę, ale wolności nie
mieli. Tak też jest z glonami w tej asocjacji. Grzyb pomaga też w zasiedlaniu
się przez
wydzielanie substancji uzdatniających podłoże.
Ale wróćmy do Rimelii. Na pierwszym zdjęciu widać
dobrze rozwijającą się plechę na pniu kauri, zaraz
koło domu na dziace. Drugie zdjęcie pokazuje plechę wciśniętą
w szpary miedzy zaaslatowanym żwirem. To tu, nad jej 'głową'
codziennie przejeżdża ponad sto samochodów, wiele ciężarówek,
traktorów. A Rimelia wcale się tym nie martwi. Wtula
się w szczeliny i żyje, choć bywa, że temperatura
asfaltu dochodzi do 40 stopni, a dni bezdeszczowych może
być kilkanaście z rzędu. Obserwuję tę plechę od dwóch lat. Kilka miesięcy temu
było jej o parę płatów mniej, nie było dwóch-trzech
skrajnych. Trzecie zdjęcie to kolonia położona bardziej na
skraju drogi, ale też jeżdżą tu samochody podczas
mijanek. Czwarte zdjęcie pokazuje normalną, rzadko
niepokojoną kolonię na asfalcie.
Jednym słowem, świat wedle Rimelii nie jest tak zupełnie
zły, skoro nawet pod kołami samochodów można się
rozwijać.
A swoją drogą ciekaw jestem czy istnieją
w przyrodzie porostowe 'trójkąty
symbiotyczne' złożone na przykład z dwóch uzupełniających
się glonów i grzyba, lub dwóch grzybów. Skoro
symbioza dwójki jest tak pomocna w opanowywaniu środowisk
niesprzyjających, to trójka może radziłaby by sobie
jeszcze lepiej? Pewnie są, trzeba tylko je odszukać.
[QMI00::018];[QPS00::033];QCB15::024]
w sieci: 22.8.2005
|
|
|