Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VI; No 1125
Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

a

 

 

.

 

 

 

Jedno zdumienie dziennie..

.
 
 

Świat wedle Rimelii.

Spotkać ją można wszędzie. Na potężnych pniach kauri, ale też na skórzastych liściach palm, sztachetach płotów, skałach, kamieniach, a nawet na asfaltowej szosie. Świat wedle Rimelii nie musi być taki najgorszy, skoro nawet na asfalcie, na samej koleinie największego ruchu daje sobie radę. Trzeba przyznać, nie jest to ruch autostradowy, ale jednak, codziennie przejeżdża tu sto-dwieście samochodów. 
Na pierwszym zdjęciu widać płaty Rimelii na korze drzewa. Daje sobie doskonale radę, nie przeszkadza innym, za glebą nie tęskni, składniki mineralne wystarczą jej z pyłów, nawożenia nie potrzebuje, bo azot potrafi czerpać z powietrza. Rimelia reticulata (Parmeliaceae), bo o niej tu mowa, to prawdziwy majstersztyk ewolucji. Zmówiły się do współpracy dwa organizmy należące do dwóch różnych królestw świata żywego. Glon współpracuje z grzybem dla wspólnej korzyści. Glon produkuje asymilaty, ma chlorofil i cały aparat biochemiczny potrzebny do tego. Potrafi też asymilować azot, czego nie potrafią żadne rośliny wyższe. Rola grzyba w porostach ma charakter bardziej porządkowy i organizacyjny. Mówi się, że grzyb trzyma glony w swego rodzaju niewolnictwie, stąd nazwa tego związku - helotyzm, od greckich helotów. W zasadzie helotom działo się nieźle, mieli pełną opiekę, ale wolności nie mieli. Tak też jest z glonami w tej asocjacji. Grzyb pomaga też w zasiedlaniu się przez wydzielanie substancji uzdatniających podłoże. 
Ale wróćmy do Rimelii. Na pierwszym zdjęciu widać dobrze rozwijającą się plechę na pniu kauri, zaraz koło domu na dziace. Drugie zdjęcie pokazuje plechę wciśniętą w szpary miedzy zaaslatowanym żwirem. To tu, nad jej 'głową' codziennie przejeżdża ponad sto samochodów, wiele ciężarówek, traktorów. A Rimelia wcale się tym nie martwi. Wtula się w szczeliny i żyje, choć bywa, że temperatura asfaltu dochodzi do 40 stopni, a dni bezdeszczowych może być kilkanaście z rzędu. Obserwuję tę plechę od dwóch lat. Kilka miesięcy temu było jej o parę płatów mniej, nie było dwóch-trzech skrajnych. Trzecie zdjęcie to kolonia położona bardziej na skraju drogi, ale też jeżdżą tu samochody podczas mijanek. Czwarte zdjęcie pokazuje normalną, rzadko niepokojoną kolonię na asfalcie. 
Jednym słowem, świat wedle Rimelii nie jest tak zupełnie zły, skoro nawet pod kołami samochodów można się rozwijać. 

A swoją drogą ciekaw jestem czy istnieją w przyrodzie porostowe 'trójkąty symbiotyczne' złożone na przykład z dwóch uzupełniających się glonów i grzyba, lub dwóch grzybów. Skoro symbioza dwójki jest tak pomocna w opanowywaniu środowisk niesprzyjających, to trójka może radziłaby by sobie jeszcze lepiej? Pewnie są, trzeba tylko je odszukać. 

[QMI00::018];[QPS00::033];QCB15::024] 
w sieci: 22.8.2005

 

 

.

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


styczeń 2005

v.56

  Site Meter