Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VI; No 1122

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

 
.

Ogródek poetycki.

Polonia nowozelandzka jest nieliczna, wysiłek włożony w zadomowienie się w nowym intelektualnie środowisku, wreszcie rozpoczynanie 'życia od nowa', to nie jest atmosfera zachęcająca do chwytanie za pióro. Niemniej, od czasu do czasu, możemy powiadomić o pewnych osiągnięciach. I tak jest ze zbiorem wierszy Zofii Korzeniowskiej-Kozub, od lat mieszkanki Auckland, nie tracącej związku z krajem i polskością.

Tak pisze autorka we wstępie: 

Wiersze te napisane zostały w ciągu ostatnich 10 lat, jako refleksje o życiu. Życie mija szybko, aż za szybko, a kiedy znajdujemy wreszcie wolną chwilę, aby spojrzeć w głąb własnej duszy to niewiele możemy zdziałać. Nasza egzystencja wszędzie jest taka sama, w każdym kraju musimy zdobyć chleb, wychować dzieci i przetrwać burze. Dla tych wszystkich, co dzielnie dotrwali do dojrzałego wieku poświęcam ten tomik wierszy.

Zofia Korzeniowska-Kozub
Auckland, Nowa Zelandia

 

Zofia Korzeniowska

Ogród

Kraków 2005, Trans-Krak, 64p.,

Wiersze pełne zadumy nad przemijaniem, nieco sentymentalne, smutne, nawet te miłosne. Próba znalezienia radości z piękna dnia codziennego,  nieco nostalgii, nie tyle za krajem, ile za środowiskiem dawnych lat. Uderza wrażliwość autorki na piękno przyrody. Widocznie wykształcenie biologiczne, jak we wielu znanych przypadkach, sprzyja poetyckiemu patrzeniu na świat i ludzi.  

 

 

 

          Refleksja

Nie doceniamy dnia zwykłego
ślepo przez życie ciągle gnamy -
gdy motyl śmierci skrzydł
a otworzy,
  a ogień bólu ciało spali, 
zauważamy dzień dzisiejszy, 
stajemy się cisi i pokorni, 
widzimy swoich bliskich twarze -
szkoda, że do niczego już 
niezdolni.


       Starość

Smutne, samotne chwile
starszego człowieka,
pusta skrzynka na listy,
nikt na niego nie czeka,
do drzwi nikt nie zapuka,
na kawę nie zaprosi,
o zdrowie nie zapyta,
i tylko dnia pewnego
czarna klepsydra og
łosi,
że urodził się i umarł
i kiedy będzie trumny zabranie,
nie za dużo, nie za mało -
dwa słowa,
i tyle po nas zostanie.


       Jesień

Spójrz - jesień nadeszła
chłodząc łąki o świcie,
mgłą włócząc się po lesie,
powoli zamiera życie,
suchym szelestem liści,
ostrym wiatru porywem,
chowa ostatni promień
pod jesienną pokrywę,
dłużej sen rano otrząsasz,
powoli prostując ciało,
ranna i południowa
zlewa się w jedno godzina,
spójrz - w tobie też jesień się zaczyna.


       Węzeł

Nie lubię pisać,
gdy w duszy mam szaro -
lubię, gdy serce mi śpiewa -
pisze się łatwo, jak lekko jest w życiu
i dzień mi radością powiewa.
Rękami dzielnie trzymam tę linę
co moje mi życie wyznacza,
cieszy mnie każdy kamień na drodze,
bliźniego spotkane oblicze.


[QZD07::016];[QAB08::137]
w sieci: 22.8.2005

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia


sierpień 2005

v.85

  Site Meter