|
Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VI; No 1114 |
|
|
|
|
|
(Szlak bojowy Dywizji Pancernej gen. Maczka)
Zostałem przydzielony do I Pułku Artylerii Motorowej. Dywizja pod dowództwem generała Stanisława Maczka była całkowicie zmotoryzowana i liczyła około 10 tys. żołnierzy. Przez dwa lata przechodziliśmy szkolenia wojskowe, poligony, strzelanie i wstrzeliwanie się z dział 25 funtowych, które były wmontowane na podwoziu czołgu. Zadaniem szkolenia było przygotowanie nas do czynnego udziału w akcji zbrojnej Aliantów, inwazji Europy i wyzwolenie Francji, Belgii i Holandii. Byłem radiooperatorem i moim zadaniem było utrzymywanie łączności między naszymi jednostkami pułku, jak również innymi jednostkami pancernymi.
I Dywizja Pancerna wylądowała na
Kontynencie 7-go sierpnia 1944 roku,
dwa miesiące od chwili rozpoczęcia inwazji
sprzymierzonych. Po niedługim czasie Dywizja uczestniczyła w
rozstrzygających walkach pod Falaise i Chambois we Francji. Ośrodkiem
zaciętych walk w ciągu kilku tygodni stał się rejon Caen. Tu po raz pierwszy widziałem zniszczone czołgi
niemieckie, pantery i tygrysy, które były uzbrojone w
działa 88 mm. Granicę belgijską nasza dywizja przekroczyła 6-go września 1944 roku. Niepodobna wyrazić atmosfery tego triumfalnego pościgu i entuzjazmu wyzwalanych miast i miasteczek. Belgowie szaleli z radości. Wolność spadła na nich jak piorun z jasnego nieba. Byli nieprzytomni z radości i wystarczyło się zatrzymać na chwilę, a pojazdy były oblężone przez wiwatujący tłum. Jeżeli ludność północnej Francji witała nas gorąco, a nawet miejscami entuzjastycznie, to Belgowie poszaleli zupełnie. Całe miasta, całe wsie i osady wychodziły na ulice, którymi przechodziły nasze kolumny. Chorągwie o barwach belgijskich, francuskich, brytyjskie union jacki, flagi amerykańskie i biało - czerwone sztandary polskie powiewały ze wszystkich okien. Gdy tylko dowiedzieli się, że to idą Polacy, uniesienie ludzi dochodziło szczytu. Krzyk i wiwaty głuszyły huk pojazdów, ludzie cisnąc się do czołgów i dział chcieli uścisnąć rękę żołnierza polskiego. Kwiatom, owocom, podarunkom nie było końca. 25-go września, po kilku dniach odpoczynku, dywizja okrążył Antwerpię i przystępuje do dalszego etapu swej pracy bojowej. Tym razem na ziemi holenderskiej.
Przedmieście Bredy zostało opanowane
29-go października. "Nie ma większej miłości od tej, za którą oddaje się życie. Niech to będzie dla nas, mieszkańców Bredy w Holandii pomnikiem trwałej wdzięczności dla dzielnych bohaterów I Polskiej Dywizji Pancernej, poległych za naszą wolność w październiku i listopadzie 1944 roku. Przybyliście z kraju dalekiego. Nieznane są Wasze nazwiska, lecz na przyszłość staliście się cząstką nas i nigdy Was nie zapomnimy. Walczyliście i zginęliście za nas. Na zawsze już pozostaniecie razem z nami. Daleko stąd będą Was opłakiwali Wasi ukochani. Współczujemy ich smutkowi i będziemy czcili Wasze mogiły. Będziemy się modlili do Boga by ich pocieszył, a Wam dał odpoczynek wieczny. Biliście się w obronie słusznej sprawy, nagrodą dla Was jest chwała nieśmiertelna i wdzięczność nasza. Wam zawdzięczamy uwolnienie od nędzy i od ucisku wroga. Oddając swe życie pokonaliście śmierć i dlatego będziecie żyć wiecznie. Ciała Wasze spoczywają w ziemi naszej. Pamięć o Was pozostanie na zawsze wyryta w w sercach naszych". [QZD06::088];[QZD00::056];[RKR00::039] |
witrynę prowadzi |