|
Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VI; No 1107 |
|
|
... droga do Anglii..
|
|
|
(ciąg dalszy wspomnień Władysława Buczkowskiego,
Nowa Zelandia) Że przeżyłem tę katorgę, niewątpliwie zawdzięczam gen. Sikorskiemu, który po rozmowie ze Stalinem w 1941 roku wyrwał mnie "grabarzowi spod łopaty".
Wielka radość opanowała wszystkich Polaków na wiadomość podawaną przez radio w języku rosyjskim, że wkrótce będziemy wolni. Po zwolnieniu z łagrów jechaliśmy towarowymi pociągami na południe, do tworzących się polskich jednostek wojskowych. Tym razem jechaliśmy bez opieki i nadzoru
rosyjskich strażników. Na stacjach, przez które
przejeżdżaliśmy zorganizowane były małe
posiłki składające się ze słonej ryby,
kawałka chleba i tzw. "kipiatok" (gorąca woda).
Niestety obozy w których formowały się nasze jednostki
były już przepełnione. Zostaliśmy skierowani dalej
na południe, do Kazachstanu i Uzbekistanu. Płynęliśmy barkami rzeką Amu - Darią, ale ciężkich warunków podróży nie wytrzymało wielu Polaków.
Ginęli masowo
na skutek wycieńczenia i różnych epidemii. W Uzbekistanie mieliśmy trudne
życie, ale przynajmniej mieliśmy
poczucie wolności. Pracowaliśmy przeważnie na
plantacjach bawełny, a fachowcy pracowali w swoich zawodach,
zarabiając w ten sposób na życie. W Pahlewi pozbawiono nas wszystkich włosów, łachów które mieliśmy na sobie wraz ze wszami i po kąpieli umundurowano nas w brytyjskie 'battle dressy'. Przeżywaliśmy niewiarygodne wrażenia z radości, że wreszcie została za nami niegościnna ziemia sowiecka. Oglądałem się często do tyłu, czy naprawdę nie idzie za mną "striłok", sowiecki wartownik z karabinem na ramieniu. Z Pahlawi samochodami dotarliśmy do Teheranu, gdzie przez 3 miesiące dochodziliśmy powoli do siebie. Nasz dalszy szlak wiódł do Iraku nad jezioro Habania. Tutaj też spędziliśmy parę tygodni w namiotach dla odpoczynku. Następny przystanek - Palestyna, miejscowość Gedera. Piękna słoneczna pogoda, słodkie i bardzo tanie pomarańcze 'Jaffa' i winogrona. Dalszy odpoczynek i powrót do zdrowia. Po tych wspaniałych postojach pojechaliśmy dalej na południe do portu Aleksandrii i stamtąd pięknym statkiem 'Mauretanią', morzem Czerwonym do południowej Afryki. Po 3-miesięcznym odpoczynku w tym kraju, z końcem 1942 roku wreszcie dotarliśmy statkiem do Anglii, naszego upragnionego celu. Tu formowały się oddziały I Dywizji Pancernej, które stacjonowały w Szkocji, w okolicach Edynburga. Ludność szkocka była dla nas bardzo życzliwa, serdeczna i gościnna.
[QZD06::087];RCP05090-14-266;[RKR00::039] |
witrynę prowadzi |