|
Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VI; No 1106 |
|
|
Powstanie Czortkowskie 1940 |
|
|
Tak zwane Powstanie Czortkowskie budzi zainteresowanie historyków, budzi też szereg kontrowersji. Akurat mija 65 lat od tego wydarzenia. Warto je przypomnieć słowami świadka tamtych czasów. Oto jak je naświetla Władysław Buczkowski, jeden z mieszkańców Czortkowa, niechcąco wciągnięty w tę sprawę i cierpiący za nią. Czortków w latach II wojny światowej.
Niewiele wydarzeń z czasów ostatniej wojny wzbudza obecnie tyle
emocji, co niespodziewane wkroczenie Armii Czerwonej na terytorium
Polski w dniu 17-ego wrzenia 1939 roku. Była to droga do tworzącej się armii polskiej we Francji. W styczniu 1940 roku, kiedy wojska radzieckie wyjeżdżały na front fiński, a w Czortkowie została tylko nieliczna załoga postanowiono wykorzysta tę okazję i wywołać powstanie. W niedzielę z 21/22 stycznia późnym wieczorem wyłoniły się cztery grupy, które miały oddzielne zadania: pierwsza - opanować koszary główne, druga - koszary dolne i więzienie, trzecia - miasto, a czwarta stację kolejową. W powstaniu uczestniczy³o ok. 150 - 200 osób. Z tego tylko znikoma część posiadała broń palną. Czyn zbrojny grupki zapaleńców nie osiągnął wytyczonych celów. Nie zdobyto koszar ani więzienia i nie doszło do
porwania pociągu, którym powstańcy mieli się przedrzeć do Rumunii.
W nieudanym napadzie zginęło około 17 osób po obu stronach.
Zaskoczenie i szok wywołany nagłym atakiem szybko jednak minął i
następnego dnia przystąpiono do aresztowań i rewizji wszystkich
podejrzanych o udział w powstaniu. W ciągu następnych kilku dni
aresztowano ponad 100 osób. Klęska została drogo okupiona. W dniu powstania 21 stycznia byłem z kolegą
wieczorem w restauracji na kawie. Od niego dowiedziałem się o
zamierzonym napadzie. Nie bardzo imponował mi ten wypad i na tym zakończył
się mój udział w powstaniu. Po kilku dniach mój przyjaciel został
aresztowany. Pod presją i na torturach wydał również mnie.
Aresztowany zostałem 27 stycznia. Więziono mnie najpierw w Czortkowie,
a potem przez następne 10 miesięcy w Tarnopolu. Oskarżony byłem o
branie udziału w powstaniu, należenie do tajnej organizacji, i o to że
"znał a ne skazał". Podczas przesłuchania stosowano okropne
bicie. Bito polanem drewnianym, naganem, żelaznym prętem po głowie i
twarzy, wiązano sznurem i kopano. Moja dalsza tułaczka to więzienie w Charkowie, w
którym było ponad 40 tys. więźniów różnej narodowości. Brak było
miejsca i panowała wielka ciasnota nie do opisania. Na każdy metr
kwadratowy przypadało 3-ech więźniów, tak że spaliśmy na zmianę. Że przeżyłem tę katorgę, niewątpliwie zawdzięczam gen. Sikorskiemu, który po rozmowie ze Stalinem w 1941 roku wyrwał mnie "grabarzowi spod łopaty".
(ciąg dalszy p. Droga do Angii)
[QZD00::056];[RKR00::039] |