Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VI; No 1106

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Powstanie Czortkowskie 1940

 
.

Tak zwane Powstanie Czortkowskie budzi zainteresowanie historyków, budzi też szereg kontrowersji. Akurat mija 65 lat od tego wydarzenia. Warto je przypomnieć słowami świadka tamtych czasów. Oto jak je naświetla Władysław Buczkowski, jeden z mieszkańców Czortkowa, niechcąco wciągnięty w tę sprawę i cierpiący za nią.


Czortków w latach II wojny światowej.

Niewiele wydarzeń z czasów ostatniej wojny wzbudza obecnie tyle emocji, co niespodziewane wkroczenie Armii Czerwonej na terytorium Polski w dniu 17-ego wrzenia 1939 roku.
W pierwszej fazie okupacji ziem wschodnich Zwi¹zek Radziecki przyst¹pi³ do likwidacji kierowniczych warstw narodu polskiego, co odpowiadało rosyjskim dążeniom do kolonizacji zagrabionych ziem. Nawoływano do likwidacji "wrogów ludu". Po unicestwieniu polskich organów administracji państwowej, sowieckie władze okupacyjne powołały tymczasową administrację, składającą się z oficerów Armii Czerwonej, urzędników NKWD, Ukraińców sprowadzonych z Ukrainy radzieckiej i po części z miejscowych Żydów. Językiem urzędowym został język rosyjski i ukraiński. Nowe porządki okupacyjne władzy uderzyły głównie w mieszkańców narodowości polskiej. Na gmachach budynków narodowych, w miejsce orła, umieszczono pięcioramienna gwiazdę z sierpem i młotem. Wprowadzono sowiecką walutę, a nasz pieniądz stał się natychmiast bezwartościowy. Sowiecka okupacja miasta i aresztowania wywołały szok w społeczeństwie polskim. Stopniowo jednak, pod wpływem dochodzących wiadomości o formowaniu we Francji Armii Polskiej, zaczęły powstawać pierwsze nielegalne organizacje. Wkrótce wystąpiono z projektem opanowania Czortkowa drogą zbrojnego powstania, aby wykorzysta linię kolejową wiodącą do Rumunii ( przez Zaleszczyki).

 Była to droga do tworzącej się armii polskiej we Francji.

W styczniu 1940 roku, kiedy wojska radzieckie wyjeżdżały na front fiński, a w Czortkowie została tylko nieliczna załoga postanowiono wykorzysta tę okazję i wywołać powstanie. W niedzielę z 21/22 stycznia późnym wieczorem wyłoniły się cztery grupy, które miały oddzielne zadania: pierwsza - opanować koszary główne, druga - koszary dolne i więzienie, trzecia - miasto, a czwarta stację kolejową. W powstaniu uczestniczy³o ok. 150 - 200 osób. Z tego tylko znikoma część posiadała broń palną.

Czyn zbrojny grupki zapaleńców nie osiągnął wytyczonych celów.

Nie zdobyto koszar ani więzienia i nie doszło do porwania pociągu, którym powstańcy mieli się przedrzeć do Rumunii. W nieudanym napadzie zginęło około 17 osób po obu stronach. Zaskoczenie i szok wywołany nagłym atakiem szybko jednak minął i następnego dnia przystąpiono do aresztowań i rewizji wszystkich podejrzanych o udział w powstaniu. W ciągu następnych kilku dni aresztowano ponad 100 osób. Klęska została drogo okupiona.
Wielu aresztowanych skazano na karę śmierci, którą dla części zamieniono na długoletnie więzienie. Wielu w czasie śledztwa zamęczono. Przesłuchania aresztowanych odbywały się przeważnie nocami. 
Powstanie Czortkowskie było pierwszą próbą walki z wrogiem na wschodzie po klęsce wrześniowej.
Zuchwały plan opanowania miasta i ucieczki do Rumunii nie miał szans powodzenia. Słabo uzbrojeni i osamotnieni konspiratorzy w warunkach sowieckiej okupacji byli skazani na porażkę (historia powstania w Czortkowie mimo upływu wielu lat i wysiłków badaczy czeka na swój epilog w postaci odpowiedzi na wiele pytań pozostających ciągle w sferze przypuszczeń i dociekań).

W dniu powstania 21 stycznia byłem z kolegą wieczorem w restauracji na kawie. Od niego dowiedziałem się o zamierzonym napadzie. Nie bardzo imponował mi ten wypad i na tym zakończył się mój udział w powstaniu. Po kilku dniach mój przyjaciel został aresztowany. Pod presją i na torturach wydał również mnie. Aresztowany zostałem 27 stycznia. Więziono mnie najpierw w Czortkowie, a potem przez następne 10 miesięcy w Tarnopolu. Oskarżony byłem o branie udziału w powstaniu, należenie do tajnej organizacji, i o to że "znał a ne skazał". Podczas przesłuchania stosowano okropne bicie. Bito polanem drewnianym, naganem, żelaznym prętem po głowie i twarzy, wiązano sznurem i kopano.
Na rozprawie sądowej po 10-ciu miesiącach, przy zamkniętych drzwiach, zostałem skazany na 15 lat więzienia, 5 lat zsyłki i 5 lat pozbawienia praw. Wielu uczestników powstania zostało skazanych na karę śmierci i wyrok bezzwłocznie wykonano.

Moja dalsza tułaczka to więzienie w Charkowie, w którym było ponad 40 tys. więźniów różnej narodowości. Brak było miejsca i panowała wielka ciasnota nie do opisania. Na każdy metr kwadratowy przypadało 3-ech więźniów, tak że spaliśmy na zmianę.
Po 5-ciu miesiącach wywieźli nas pociągiem towarowym za Ural trasą Uchta -Peczora. W obozie wybudowanym z drzewa przez więźniów, byli skazani różnych narodowości: Polacy, Rosjanie, Litwini, Łotysze, Estończycy, jak również z południa Rosji - Uzbecy i Kazachowie. Życie w łagrach było bardzo ciężkie. Pracowaliśmy 7 dni w tygodniu po 10 godzin dziennie przy kopaniu rowów, wyrębie lasów, budowaniu baraków i w cegielniach. Wyżywienie było bardzo marne: pół litra zupy, 20g cukru i kawałek chleba czarnego (od 600 do 1000 gram w zależności od wyrobienia normy) to była dzienna porcja. Głód dawał się we znaki.

Że przeżyłem tę katorgę, niewątpliwie zawdzięczam gen. Sikorskiemu, który po rozmowie ze Stalinem w 1941 roku wyrwał mnie "grabarzowi spod łopaty". 


panorama Czortkowa przed wojną

(ciąg dalszy p. Droga do Angii)

[QZD00::056];[RKR00::039]
w sieci: 7.7.2005


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

kwiecień 2005
v.85

  Site Meter