Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VI; No 1102

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.

Wehikuł latający profesora Lany.

5-tego czerwca 1709 roku Wiedeń został podekscytowany wiadomością, jaką przyniósł kurier z Lizbony. Powiadamiał, że udało się zrealizować marzenia Ikara. Skonstruowano machinę latającą w powietrzu. Okazało się, że król Portugalii polecił zrealizować dawny wynalazek jezuickiego profesora filozofii naturalnej Francesco Lana z Universytet w Brescii i pokrył koszta realizacji. Profesor Lana w roku 1670 podsunął myśl, by skonstruować machinę latającą, której siłą nośną stanowić będą metalowe kule, z których usunięto powietrze. Była w tym zdrowa myśl odkrywcza. Kule takie tracą na wadze w miarę usuwania powietrza. Trzeba więc usunąć powietrze do tego stopnia, aż kule zaczną fruwać. Profesor Lana nie podał szczegółów swego wynalazku i rzecz poszła w zapomnienie. Dopiero władca Portugalii polecił machinę taką wykonać. Rzecz, po wprowadzeniu pewnych ulepszeń, udało się zrealizować w Brazylii, wówczas portugalskiej kolonii. Na dowód prawdziwości doniesienia, kurier przywiózł opis machiny z załączonym na dowód pięknym drzeworytem ilustrującym wynalazek. 

Zamiast kul, wehikuł zaopatrzony był w rury opróżnione z powietrza (C), zaopatrzone w odpowiednie wentyle (także w ogonie, B). Dodatkową funkcję pełniły kule agatowe, które w gorącym słońcu Brazylii nabierały właściwości magnetycznych, co wydatnie ułatwiało latanie (4 czarne kule na il.). Eksperymentator (H), teraz powiedzielibyśmy aeronauta, siedział sobie wygodnie jakby w łodzi między globusem ziemskim i niebieskim i przy pomocy teleskopu (G) kontrolował podróż. Prawdziwie genialnym pomysłem było zastosowanie piór. Umocowane były one w podwoziu machiny w skórzanych wykładzinach i spełniały aż trzy zadania. Służyły jako rodzaj wioseł na wypadek gdy wiatr przycichł, rozpostarte stanowiły coś w rodzaju spadochronu podczas lądowania i doskonale amortyzowały szok w momencie kontaktu z ziemią. Wszystko uwieńczone było królewską flagą. 
Było to na długo przed Montgolfierami, braćmi Wright, nie mówiąc o hrabi Zeppelinie. Jak widać konstrukcja była zupełnie oryginalna i wielka szkoda, że przyszli konstruktorzy nie poszli drogą, którą tak twórczo wytyczył profesor Lana i zrealizował król Portugalii.

[QZD06::097];ART35002_QRE02153p119
w sieci: 7. 8. 2005

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


kwiecień 2005

v.65

  Site Meter