Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VI; No 1078

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Stringi, czyli sznureczki. 

Stringi, czyli sznureczki, staja się coraz bardziej modne nie tylko w kosmologii, ale też na ciele. Chodzi o to, w modzie przynajmniej, żeby tak zasłaniać, by nic nie było zasłonięte, a robiło takie wrażenie. Jeśli to tak, pomyślałem, to trzeba znaleźć materiał, który by lepiej spełniał tę funkcję niż tuzinkowe materiały. Mój wybór padł na pajęczynę. Jest to materiał absolutnie niezwykły. Włókienko pajęczyny jest mocniejsze od stali o tych samych parametrach i spełnia wszystkie warunki bezpieczeństwa. Przy małej obróbce nitki pajęczyny mogą być niezwykle atrakcyjne (p. ilustracja środkowa). 
Pomysł mój nie był zresztą zupełnie nowy. Już w toku 1709 niejaki Saint-Hilaire Bon z Montpellier zaprezentował Akademii Francuskiej rękawiczki i pończochy wykonane z pajęczyny i wychwalał ich elegancję i trwałość. W roku 1858 prasa podawała, że córka cesarza Hindustanu Aurengzebe ubierała się w kostium wykonany z pajęczyny, ale została zganiona przez ojca z powodu nieskromności, choć ubranie jej składało się z siedmiu warstw pajęczego materiału. Ale to były inne czasy i inne obyczaje. A w roku 1876 sama królowa Wiktoria przyjęła w prezencie od delegata cesarza Chin piękną suknię wykonaną z pajęczyny. Nie wiadomo, czy królowa ubierała się w ten strój, ale komentowano, że jest niezwykle trwały. 
W przypadku przemysłowej produkcji pajęczynowych stroiczków zachodzi podstawowa trudność. Pająki o nadającej się do tkania pajęczyn mają kanibalistyczne skłonności i utrzymanie spójnego stada i właściwe dojenie go, bo tak trzeba by nazwać proces uzyskiwania pajęczyny z gruczołów przędnych, okazało się technicznie niemożliwe. Nie było wtedy inżynierii genetycznej. Skrzyżowanie pająka z krową rozwiąże ten problem. 
Jednym słowem, wydawało mi się, że tym razem pomysł - produkcja stringów z pajęczyny dla pań i panienek ma ręce i nogi. 

Tymczasem okazuje się, że rzecz nie jest taka prosta. Sprawa się rypła ze względów ściśle psychologicznych. Wcale nie dlatego, żeby paniom nie odpowiadał taki sposób pokazywania tego co jest do pokazywania, ale ze względów podświadomej niechęci do pająków. Każda osoba, którą namawiałem do podjęcia inicjatywy, jak tylko dowiedziała się, że w tym miejscu ma nosić pajęczynę, natychmiast ideę odrzucała bezdyskusyjnie. I to wcale nie dlatego, że pajęczyna w jakimkolwiek miejscu jest symbolem nie używania zastoju, ale dlatego, że po prostu ludzie z niewiadomych względów boją się pająków. Nie pomogły tłumaczenia, że majteczki byłyby bardzo tanie, a latem, na wczasach zupełnie bezproblemowe - wystarczy wyskoczyć do ogródka i ma się nową bieliznę.  Wszystkie pająki europejskie są w zasadzie nieszkodliwe i ukąszenia nie powodują jakichś poważniejszych konsekwencji. A jednak z całej plejady zwierzaków, tylko węże budzą więcej strachu od pająków. Wiele badań prowadzono na ten temat, ostatnio 'wirtualna polska' przeprowadziła ankietę (obok) potwierdzającą wyniki innych badań. Pirania, niedźwiedź, lew, krokodyl, to drobiazg w porównaniu z pająkiem. O ile strach pań  przed wężem ma jakieś uzasadnienie ze względu na falliczne skojarzenia - nie ma nic gorszego niż niekontrolowany fallus na wolności - to strach przed pająkiem jest absolutnie irracjonalny. 
Tak więc z wyłącznie irracjonalnych względów upadł mój pomysł wprowadzenia nowego trendu do damskiej mody osobistej. 

[QZD06::054];[RIQ79::004]-6;RCP05014-STR-049
w sieci:10.7.2005

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


kwiecień 2005

v.85

  Site Meter