| |
Stringi,
czyli sznureczki.
Stringi, czyli sznureczki, staja
się coraz bardziej modne nie tylko w kosmologii, ale też
na ciele. Chodzi o to, w modzie przynajmniej, żeby tak
zasłaniać, by nic nie było zasłonięte, a robiło
takie wrażenie. Jeśli to tak, pomyślałem, to trzeba
znaleźć materiał, który by lepiej spełniał tę
funkcję niż tuzinkowe materiały. Mój wybór padł na
pajęczynę. Jest to materiał absolutnie niezwykły. Włókienko
pajęczyny jest mocniejsze od stali o tych samych
parametrach i spełnia wszystkie warunki bezpieczeństwa.
Przy małej obróbce nitki pajęczyny mogą być
niezwykle atrakcyjne (p. ilustracja środkowa).
Pomysł mój nie był zresztą zupełnie nowy. Już w
toku 1709 niejaki Saint-Hilaire Bon z Montpellier
zaprezentował Akademii Francuskiej rękawiczki i pończochy
wykonane z pajęczyny i wychwalał ich elegancję i trwałość.
W roku 1858 prasa podawała, że córka cesarza
Hindustanu Aurengzebe ubierała się w kostium wykonany
z pajęczyny, ale została zganiona przez ojca z powodu
nieskromności, choć
ubranie jej składało się z siedmiu warstw pajęczego materiału. Ale to były inne czasy i inne
obyczaje. A w
roku 1876 sama królowa Wiktoria przyjęła w prezencie
od delegata cesarza Chin piękną suknię wykonaną z pajęczyny. Nie wiadomo, czy królowa ubierała się
w ten strój, ale komentowano, że jest niezwykle trwały.
W przypadku przemysłowej produkcji pajęczynowych stroiczków zachodzi podstawowa trudność. Pająki o
nadającej się do tkania pajęczyn mają
kanibalistyczne skłonności i utrzymanie spójnego
stada i właściwe dojenie go, bo tak trzeba by nazwać
proces uzyskiwania pajęczyny z gruczołów przędnych,
okazało się technicznie niemożliwe. Nie było wtedy inżynierii
genetycznej. Skrzyżowanie pająka z krową rozwiąże
ten problem.
Jednym słowem, wydawało mi się, że tym razem pomysł
- produkcja stringów z pajęczyny dla pań i panienek ma ręce i
nogi.
Tymczasem
okazuje się, że rzecz nie jest taka prosta. Sprawa się
rypła ze względów ściśle psychologicznych. Wcale
nie dlatego, żeby paniom nie odpowiadał taki sposób
pokazywania tego co jest do pokazywania, ale ze względów
podświadomej niechęci do pająków. Każda osoba, którą
namawiałem do podjęcia inicjatywy, jak tylko
dowiedziała się, że w tym miejscu ma nosić pajęczynę,
natychmiast ideę odrzucała bezdyskusyjnie. I to wcale
nie dlatego, że pajęczyna w jakimkolwiek miejscu jest
symbolem nie używania zastoju, ale dlatego, że po prostu ludzie
z niewiadomych względów boją się pająków. Nie
pomogły tłumaczenia, że majteczki byłyby bardzo
tanie, a latem, na wczasach zupełnie bezproblemowe -
wystarczy wyskoczyć do ogródka i ma się nową bieliznę.
Wszystkie pająki europejskie są w zasadzie
nieszkodliwe i ukąszenia nie powodują jakichś poważniejszych
konsekwencji. A jednak z całej plejady zwierzaków,
tylko węże budzą więcej strachu od pająków. Wiele
badań prowadzono na ten temat, ostatnio 'wirtualna
polska' przeprowadziła ankietę (obok) potwierdzającą
wyniki innych badań. Pirania, niedźwiedź, lew,
krokodyl, to drobiazg w porównaniu z pająkiem. O ile
strach pań przed wężem ma jakieś uzasadnienie
ze względu na falliczne skojarzenia - nie ma nic
gorszego niż niekontrolowany fallus na wolności - to strach przed
pająkiem jest absolutnie irracjonalny.
Tak więc z wyłącznie irracjonalnych względów upadł
mój pomysł wprowadzenia nowego trendu do damskiej mody
osobistej.
[QZD06::054];[RIQ79::004]-6;RCP05014-STR-049
w sieci:10.7.2005
|
|